309 (3). „Wszystkie pory uczuć. Zima” Magdalena Majcher – PRZEDPREMIEROWO!

309 (3). „Wszystkie pory uczuć. Zima” Magdalena Majcher – PRZEDPREMIEROWO!
Wydawnictwo Pascal
366 stron, oprawa miękka
2017
Cykl: Wszystkie pory uczuć, tom 2



„W końcu, jak powszechnie wiadomo, każdy problem traci na znaczeniu, kiedy omówi się go z bliską osobą.”

Magdalena Majcher w drugim tomie serii „Wszystkie pory uczuć” przybliża czytelnikom  postać Róży – opiekunki z domu dziecka, w którym wychowywała się Hania bohaterka „Jesieni”. Miłość odnaleziona w  późnym wieku i małżeństwo – odważny krok Róży odmienia jej życie. Jednak mimo wsparcia i czułości jakich zaznaje od świeżo poślubionego małżonka, kobieta nie jest w pełni szczęśliwa, ponieważ nigdy nie zamknęła dramatycznej historii z młodości, w którą zamieszana jest jej młodsza siostra. „Zima” to łącząca teraźniejszość i przeszłość opowieść o ciężarze rodzinnego sekretu.


„- Kocham cię – wyszeptała Róża gdzieś w mroźne powietrze, ale Tadeusz doskonale wiedział, że słowa te skierowane były właśnie do niego.– Ja też cię kocham.Nic więcej do szczęścia nie było im potrzebne.”

Ta para znała się już od wielu lat, pracowali razem w domu dziecka. A jednak nieśmiałość i lęk przed odrzuceniem i śmiesznością przez długie lata powstrzymywały ich przed podjęciem odważniejszej decyzji. Ten krok odmienił ich życie i dał nadzieję na radosne i pełne miłości chwile u schyłku życia. Magda Majcher pięknie opisała czym różni się taki dojrzały związek od szalonej młodzieńczej miłości między nastolatkami. Wzruszająca i rozgrzewająca serca podróż poślubna Tadeusza i Róży to jeden z moich ulubionych fragmentów. I chociaż osobiście nie lubię gór i nie cierpię oscypków, to Zakopane z tej opowieści kusi magią ośnieżonych szczytów i przytulnych karczm.


„Była mu to winna. Ofiarował jej miłość, postanowił stworzyć z nią rodzinę, zrezygnował z dotychczasowego <<ja>>, aby stworzyć zupełnie nowe <<my>>. A ona? Odwdzięczała mu się półprawdami, zdawkowymi odpowiedziami, prośbami, aby nie nalegał, nie pytał.”

Jednak na świetlanej przyszłości nowożeńców cieniem kładzie się tajemnica, którą skrywa Róża. Przez całą pierwszą część książki (podzielona jest na trzy) zastanawiałam się, co to za sekret i niecierpliwie przewracałam strony, zwłaszcza, że autorka co rusz poruszała ten temat i drażniła półsłówkami i niedopowiedzeniami. Co mrocznego może  skrywać opiekunka z domu dziecka? Jaka tajemnica łączy ją, jej siostrę i zmarłą matkę? Dlaczego tak ważna jest opieka, granicząca z kontrolą nad Miłką – młodszą z sióstr Dobrowolskich? Tego, małymi krokami, zaczynamy się dowiadywać dopiero w drugiej części powieści… 

„Róża była bardzo dojrzała jak na swój wiek i szybko zaczęła dostrzegać patologie, jakie funkcjonowały w ich siostrzanej relacji, czego z pewnością nie można było powiedzieć o Miłce. Ta była niczym cień starszej siostry, zazdrosna o każdą rozmowę Róży z koleżankami i każdą minutę poświęconą kolegom.”

Majcher w swojej opowieści oczami Róży cofa nas do czasów siermiężnego PRL-u, w którym królowały puste półki, kolejki i partyjne szychy. Róża wychowywała się w przeciętnej rodzinie, jednak jej świat stanął na głowie gdy na świat przyszła jej młodsza siostra. Komplikacje, jakie wystąpiły przy narodzinach Ludmiły, sprawiły, że dziewczynka różniła się w fizyczno-psychicznym rozwoju od rówieśników. Cudem odratowana Miłka stała się oczkiem w głowie rodziny, na które chuchano i dmuchano a wszystkie przewinienia zrzucano na starszą siostrę mającą być stróżem młodszej. Ta niesprawiedliwość raziła Różę, ale w tamtych czasach dzieci nie dyskutowały z rodzicami…

„Tym cudem, jak w wielu innych, podobnych temu przypadkach, okazał się czas. Zamarznięte serce Róży powoli zaczynało topnieć. Zrozumiała, iż ci, którzy powtarzają utarte frazesy, że po każdej burzy przychodzi słońce, rzeczywiście mają rację. Nawet po najdłuższej, najmroźniejszej zimie przychodzi wiosna, zazieleniając drzewa i przywracając do życia pogrążonych w letargu ludzi.”

Bardzo mi się podoba jak autorka idealnie odzwierciedliła realia tamtych czasów oraz pokazała typową polską rodzinę składającą się z kilku pokoleń funkcjonujących w ciasnej blokowej przestrzeni. Sporty palone przez dziadka róży, kolejka po „franię” do prania pieluch, muzyka Rodowicz i Abby – te elementy przywoływały i moje wspomnienia z dzieciństwa. Ten klimat, doskonale oddany na kartach książki, to jeden z atutów powieści „Wszystkie pory uczuć. Zima”. Do tego dochodzi intrygująca historia, która w pewnych momentach nosiła nawet dla mnie znamiona początkującego kryminału. To chyba zaskoczyło mnie najbardziej!

„Nigdy później nie była już tak radosna, jak w tamte święta, żadnych innych grudniowych dni nie przepełniała jej nadzieja i nigdy już przenikającego przez okiennice mrozu nie topiło ciepło płynące z ludzkich serc.”

 Drugi tom serii Magdaleny Majcher to wciągająca i przede wszystkim zaskakująca historia. Pierwsza część nieco mi się dłużyła w oczekiwaniu na rozwiązanie zagadki, a zakończenie zdecydowanie mnie zaskoczyło i pozostawiło pewien niedosyt. Całość jest jednak spójna i łączy w sobie wszystkie cechy dobrej powieści: dobry styl i język, ciekawi bohaterowie, zaskakujące zwroty akcji i trzymająca w napięciu zagadka. To powieść dla wielbicieli mocnej obyczajówki, jak również kryminału, którego elementy można tu odnaleźć. Nie spodziewałam się takiego gatunku spod pióra Magdy, ale świetnie sobie z nim poradziła!

„Sama jestem najlepszym przykładem, że w każdym wieku można rozpocząć nowe życie, a żaden czas nie jest niewłaściwy na zmiany.”

 „Zima” mrozi momentami krew w żyłach a jednocześnie rozgrzewa umysły i serca. Trochę zabrakło mi w całej historii postaci Tadeusza, który był raczej tłem a nie jednym z bohaterów. Natomiast Miłka wywoływała we mnie dreszcze lęku. Obsesja, jaka ją ogarniała na punkcie starszej siostry, była przerażająca. Co rusz zastanawiałam się, czy faktycznie istnieją tak chorobliwie ze sobą związane rodzeństwa. Po czyjej stronie leżała przyczyna tego uzależnienia? Opisanie takiej relacji to majstersztyk psychologiczno-literackiej pracy, za który podziwiam autorkę.
Jeśli czytaliście „Wszystkie pory uczuć. Jesień”, to gwarantuję Wam, że „Zima” Was zaskoczy. Jeśli nie, to nic straconego, bo każdą z tych historii można czytać całkowicie oddzielnie i każda ma swój indywidualny urok. Z pewnością ta powieść to nie kolejna słodka i naiwna bajeczka, ale dojrzała obyczajowa powieść dla świadomych czytelników poszukujących mocnego klimatu i trudnych tematów.
Za egzemplarz do recenzji dziękuję

Tagged with: , , ,

Comments & Reviews

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*