351 (42). „Anna i lekarz” Elka Noland

351 (42). „Anna i lekarz” Elka Noland

Wydawnictwo Oficynka

323 strony, oprawa miękka

2018

„No i wtedy przeraziłam się nie na żarty. W mojej dziecięcej głowie pojawił się obraz lekarzy, którzy wiedzą wszystko o innych i w dodatku ta wiedza pozwala im kłamać, nawet jeśli ich działania wiążą się z cierpieniem i bólem.”

Bardzo żałuję, ale na tej lekturze się zawiodłam. Rzeczywistość zupełnie minęła się z moimi oczekiwaniami, a styl autorki kompletnie mi „nie leżał”. A szkoda, bo historia zapowiadała się ciekawie. Tytułowa Anna to dojrzała kobieta, która z dzieciństwa wyniosła lęk przed lekarzami a późniejsze spotkania z nimi jeszcze go utrwaliły i pogłębiły. Nie można nazwać tego typową fobią, ale raczej dziwną awersją, momentami podchodzącą pod obsesję. Do zmierzenia się z lękiem zmusza Annę sytuacja zdrowotna, której nie da się dłużej maskować. I tu zaczyna się dziwny romans-nie romans…

„No i żyłam – trochę jak desperat, w wiecznym pędzie, z nadmiarem obowiązków, w ciągłym <<niedoczasie>> i podnieceniu. Zmieniałam pracodawców, mieszkania, mężczyzn, z którymi usiłowałam ułożyć sobie życie.”

Powieść jest tak właściwie ciągiem myślowym bohaterki i zawiera głównie opisy jej przeżyć i przemyśleń. Samej akcji czy dialogów  jest tutaj niewiele. Cóż mogę napisać o głównej postaci? Nie polubiłam jej. Moim zdaniem jest mocno niekonsekwentna i chaotyczna,  co dziwne patrząc na jej miejsce pracy – urząd. Zabrakło mi w niej szczerości, prawdziwości i jakiegoś pazura. Jej działania są niespójne: z jednej strony boi się lekarzy, by z drugiej popaść w szaloną obsesję na punkcie jednego z nich. Wizja erotycznego spełnienia podczas badania przy grupie zagranicznych studentów wydała mi się szokująco niesmaczna i kompletnie oderwana od rzeczywistości… Zresztą, nie spojlerując, cała powieść nosi znamiona nierzeczywistości, jakby rozgrywała się tylko wewnątrz umysłu Anny. Zabrakło mi rozbudowania pewnych wątków, ostrzejszego zarysowania postaci.

„[…]powód takiego reagowania tkwi w mojej mocno zakorzenionej, lękowo-ucieczkowej postawie wobec lekarzy, paskudztwie i zmęczeniu.”

O ile pomysł na fabułę jest ciekawy, to styl kompletnie mi się nie spodobał. Zbyt proste, krótkie zdania, jakby ucięte, mocno wybijały mnie z rytmu. Irytowały mnie ciągłe powtórzenia: „lękowo-ucieczkowa postawa”,  „cynamonowo- miodowe życie” i „paskudztwo” przewinęły się przez tę książkę niezliczone ilości razy. Rozumiem chęć podkreślenia niektórych emocji, ale powtarzalność zabijała historię.

„Przecież wiem, co widzę. A może to dobrze, że inni są ślepi i jego piękno jest tylko dla mnie, tylko moje i nikt nie ma do niego dostępu.”

Historia Anny ma czytelnikowi, a właściwie głównie czytelniczce, uzmysłowić, że nie powinno się pielęgnować lęków, a każda chwila jest dobra, by zacząć nowe życie. To piękne i mądre przesłanie. Jednak dla mnie ukryte pod zbyt szorstką otoczką i w związku z tym nie do końca strawne. Ogromnie podobały mi się wplecione elementy artystyczne: malarskie i muzyczne, oraz klimatyczne spacery po Gdańsku. To duże atuty powieści Elki Noland. Jednak całość nie zdobyła mojego serca…

Za egzemplarz do recenzji dziękuję

Tagged with: , , , , , ,

2 comments

  • Dominika

    Muszę przyznać, że nie miałam tej książki w planach. Pomysł na fabułę brzmi ciekawie! Podobają mi się też krótkie zdanie. Jednak ostatecznie po nią nie sięgnę. Chyba główna bohaterka nie jest w moim typie 🙂

    Reply to Dominika
  • Ewa

    Ostro i dosadnie, myślę, że ta książka jako debiut nie zachęci do czytania zarówno tej, jak i kolejnych (jeżeli będą). Ale dajmy autorce szanse. Nikt nie wie, co siedzi w głowie nie młodej już, samotnej kobiecie, która… tylko marzy

Comments & Reviews

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*