445(40).”Jesienny motyl” Agata Suchocka PATRONAT PRZEDPREMIEROWO

445(40).”Jesienny motyl” Agata Suchocka

Wydawnictwo Replika

304 strony, oprawa miękka

2019

Wsłuchując się w stukot własnych obcasów, miała wrażenie, że myśli w jej głowie przewijają się w jego rytmie. Były jak wydmuszki, jak bańki mydlane, albo szklane choinkowe bombki: piękne, kolorowe, ale kruche i puste wewnątrz.

Do tej pory twórczość Agaty Suchockiej kojarzyłam z jej „wampirycznym” cyklem „Daję Ci wieczność”. Tam mamy muzykę, sztukę, ale też ból, cierpienie i…miłość. Taką, która płonie i parzy, buduje i niszczy, i trwa wieczność. Byłam ogromnie ciekawa, jak odbiorę twórczość Suchockiej bez otoczki fantastycznej. Nie martwiłam się o styl, ani o warsztat, bo to autorka ma na najwyższym poziomie. A czy „kupiła” mnie ta historia? Kontrowersyjna, szokująca i uderzająca w bardzo czułe struny. Gorzka opowieść o dwójce kompletnie różnych osób, o odkupieniu win i sięganiu dnia. Jedyna w swoim rodzaju. Przeczytałam już naprawdę wiele książek, ale nigdy nie trafiłam na tak mocny temat i tak zaskakująco poprowadzone wątki.

Wykreowała się od zera i osiągnęła perfekcję w graniu samej siebie, była aktorką jednej roli, wąsko wyspecjalizowaną.

Lidia to twarda bizneswoman, która po utracie pracy w korporacji wiąże się zawodowo z nielubianym szefem. Nie stroni od brudnych zagrań, szantaży i kombinacji. To do czego doszła, okupiła wieloma wyrzeczeniami i upokorzeniami, a za fasadą pięknej kobiety sukcesu skrywa się bardzo samotna  i nieszczęśliwa kobieta. Agata Suchocka stworzyła skomplikowaną postać, która jest idealnym obrazem współczesnej „ryczącej czterdziestki” — podrasowanej operacjami i makijażem, ubranej wyłącznie w markowe ciuchy i szpilki, mieszkającej w modnej dzielnicy i… przeraźliwie zgorzkniałej i nieszczęśliwej. „Jesienny motyl” to powieść o tym, że czasem spełnienie marzeń nie przynosi oczekiwanej radości.

Zamiast bawić się w te wszystkie randki, podchody, a finalnie nieudolne łóżkowe manewry, wolała włączyć ulubiony film albo przeczytać pikantną książkę i odpalić wibrator.

Najnowsza powieść Agaty Suchockiej to nie lektura dla grzecznych pensjonarek. Autorka nie stroni tu od scen erotycznych, wulgaryzmów i brutalnych, naturalistycznych opisów. Ale robi to w wyważony sposób, przeplatając mocne sceny tymi bardziej artystycznymi i pobudzającymi wrażliwość. Ta książka jest jak życie: pełna sprzecznych emocji, rozwidlających się ścieżek, trudnych decyzji i ulotnych chwil. Bohaterowie „Jesiennego motyla” natykają się na siebie przypadkiem, ale czy życie to nie suma przypadków? Skręt w niewłaściwą uliczkę, rozmowa z nieodpowiednim człowiekiem, decyzja o romansie, rozstaniu to teoretycznie nasze wybory, jednak utrata pracy, choroba czy ludzka zawiść są elementami, na które nie mamy wpływu, a i one odmieniają nasz los. Historia napisana przez Agatę Suchocką jest właśnie taką sumą przypadków i decyzji, które połączyły dwoje życiowych rozbitków.

Był nikim. Zniknął w momencie, w którym po raz pierwszy dotknął zupełnie obcego faceta. Wtedy znalazł się w miejscu, z którego nie było już powrotu.

Kim jest Olgierd? W chwili, gdy spotyka Lidię, jest męską prostytutką, bezdomnym chłopakiem, który upadł tak nisko, że za parę złotych robi laskę przypadkowym facetom. Kiedyś miał plany, marzenia i ambicje. Poeta, muzyk, artysta, którego wrażliwość pchnęła do romansu ze starszym mężczyzną. Koniec tego związku stał się początkiem upadku chłopaka i doprowadził do spotkania z Lidią. Wszystko jest po coś, tylko czy bohaterowie wykorzystają nadarzającą się okazję? Czy uda im się naprawić błędy z przeszłości i wyprostować poplątane ścieżki?

Spotkaliśmy się jak dwoje życiowych rozbitków i siedzimy na jednej wyspie. Nie mów nic, co sprawi, że któreś z nas będzie musiało zbudować tratwę i się wynosić!

Ta historia może z początku wydać się oklepana: starsza, bogata i doświadczona kobieta i delikatny chłopak z nizin społecznych. Takie odwrócone „Pretty woman” we Wrocławiu. A jednak pod tym schematem kryje się drugie dno. I trzecie. I kolejne… „Jesienny motyl” ogromnie mnie zaskoczył, zszokował i wywołał falę emocji. Od smutku, przez gniew, po nadzieję. Na pierwszy rzut oka nie da się polubić żadnej z postaci, każda ma wady i potrafi wkurzyć. Ale w miarę odkrywania ich historii odczuwałam coraz większą sympatię i zrozumienie. Agata Suchocka stworzyła tak prawdziwych bohaterów, że podczas lektury dosłownie słyszałam stukot szpilek Lidii i recytującego Olgierda. Od pierwszej do ostatniej strony nie mogłam się oderwać, a policzki płonęły od emocji. Przyrzekam, że były też fragmenty, przy których po prostu płakałam…

— Jesteś jak ostatni jesienny motyl… — szepnął w półśnie. Tym właśnie była, kruchym motylem, cieszącym się ostatnimi promieniami jesiennego słońca, beznadziejnym, beztroskim, skazanym na śmierć przychodzącą wraz z pierwszym, zimowym chłodem.

Dla mnie „Jesienny motyl” to emocjonalna bomba atomowa. Na pewno nie jest to historia dla pensjonarek i wielbicielek słodkich romansów. To mocna i bezkompromisowa powieść obyczajowa, w której nie brakuje szokujących zwrotów akcji i wzruszeń. Do tego Agata Suchocka ukryła w niej wiele interesujących „smaczków”: nawiązań do sztuki, literatury, muzyki. „Jesienny motyl” jest powieścią dla czytelników szukających świeżości, „inności”, takich, którzy doceniają wytrawne smaki. Porównałabym ją do wytrawnego wina, którego goryczka długo pozostaje w pamięci a moc uderza do głowy pozostawiając na literackim rauszu…

Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Replika

Tagged with: , , , ,

Comments & Reviews

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*