482(10).„Daemon” Łukasz Śmigiel

482(10).Daemon” Łukasz Śmigiel

Wydawnictwo Oficynka

368 stron, oprawa miękka

2020

Człowiek jest istotą, która rozumie świat pod postacią opowieści.

Nie przepadam za opowiadaniami. Zwykle mam wrażenie, że to poszatkowana, niepełna historia. Antologie męczą mnie nierównym poziomem i style autorów. Dlaczego więc sięgnęłam po „Daemona”? Zachęciły mnie do tego dwie rzeczy: po pierwsze okładka (tak, jestem sroką), która jest po prostu niesamowita, artystyczna i klimatyczna; po drugie: rekomendacja Agnieszki Pruskiej, której polecajkom ufam. Pod tą kuszącą okładką natknęłam się na zbiór opowiadań z pozoru różnych, ale połączonych świetnym stylem Śmigla oraz tematem, który jest bliski właściwie każdemu. Bo w każdej historii są dwie dominujące siły: zło i śmierć. Ta ostatnia jest nieuchronna. A zło, w przeróżnych postaciach wszyscy napotykamy na swojej drodze.

[…]wiedział już, że jeżeli ktoś by mu zadał pytanie, jaki odgłos wydaje śmierć, odparłby, że śmierć furczy.

Łukasz Śmigiel zaczerpnął inspiracji chyba z każdego możliwego okresu historycznego, z przeróżnych mitologii, baśni oraz motywów literackich. I nadał im niepowtarzalne kształty. Po tych opowiadaniach możecie się spodziewać jedynie niespodziewanego… Jest tu i wojna, i malarstwo, i dżungla, i mechaniczne pingwiny. Miszmasz, który teoretycznie nie powinien trzymać się kupy. A jednak autor sprawił, że lektura każdego opowiadania sprawiła mi czytelniczą przyjemność, wywołała emocje i pobudziła szare komórki do pracy. Wiele z tych tekstów to takie „co by było gdyby….”, alternatywne wizje przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Próba wyjaśnienia zagadek i odpowiedzi na odwieczne pytanie: skąd się bierze zło?

Oni nie cierpieli, nie mieli wątpliwości, nie martwili się jedzeniem. Jeśli nie nas, jedli samych siebie.

Z pewnością „Daemon” nie jest lekturą dla osób o słabych nerwach i wrażliwych żołądkach, bo plastyczność niektórych opisów jest nazbyt realistyczna. Aż chciałoby się zapytać autora, czy nie śnią mu się po nocach koszmary… Dla mnie to wielki atut, ponieważ nic nie psuje lektury bardziej, niż suche i miałkie zdania i sztuczność. Łukasz Śmigiel pracę ze słowem opracował do perfekcji i widać, że bawi się różnymi formami. Gdzieniegdzie podrzucił elementy fantastyki, są też motywy iście kryminalne, ale nie brakuje i humoru i nieco satyrycznych prztyczków w nos i mrugnięcia do czytelnika. Doceniam!

Sposób zabicia się nie ma znaczenia dla przeciętnych samobójców. Zawsze im się śpieszy.

Bohaterowie opowiadań są tak różnorodni, że każdy znajdzie swoją ulubioną postać. Ja chyba odnalazłam część siebie w ojcu z tekstu „Nigdy więcej”… Autor kreuje postaci tak wiarygodne psychologicznie, że to aż niesamowite. W pewnych momentach lektury potrafiłam wczuć się w rolę mordercy i zrozumieć postępowanie potwora. Zresztą, w każdym z nas siedzi jakiś demon, nigdy nie wiemy, czy się nie uaktywni… I to jest niezwykłe, bo w „Daemonie” tak naprawdę nie ma bohaterów pozytywnych, każdy jest „umoczony” w czerni. Może się tłumaczyć wiarą, dobrymi intencjami, chorobą czy koniecznością. Ale czy zło trzeba tłumaczyć?

Szanowny Panie,Pathos Incorporated informuje, że rzucono na pana klątwę czwartego stopnia w ogólnie przyjętej skali.

Przy lekturze kilku opowiadań szczerze się uśmiałam. Nie tylko ze względu na gagi czy gry słowne. Ale też dlatego, że Śmigiel pod przykrywką horroru doskonale pokazał bolączki i grzechy społeczeństwa. Zazdrość, zawiść, materializm, bezbrzeżna naiwność czy gorączka sławy – każdy skrywa jakieś niecne postępki. Aż do momentu, gdy zmienią się w prawdziwe demony… Kilka opowiadań zostało osadzonych w okresie Bożego Narodzenia, który teoretycznie jest czasem miłości, wybaczania i rodzinnej sielanki. I tu kolejny strzał po tyłku, bo tak naprawdę to wtedy popełnia się najwięcej zbrodni. Tych „tradycyjnych” i nadprzyrodzonych 😉

Nie da się opisać dżungli i jej zrozumieć.[…]Dżungli nie da się zdominować. Można tylko w niej być.

„Daemon”, jako zbiór opowiadań, pozwala na dawkowanie sobie przyjemności. Chociaż ja, gdy już zaczęłam, nie mogłam się oderwać. Wampiry, pająki, kanibale, klątwy i duchy – śmierć i zło w każdej postaci goszczą na stronach tej książki. „Daemon” wsysa do swojego świata, podkręca wyobraźnię do granic możliwości i wywołuje dreszcze na plecach. Moim zdaniem Łukasz Śmigiel to nazwisko, które należy zapamiętać. I troszkę się go bać 😉

Książka ukazała się nakładem

Tagged with: , , , , , ,

Comments & Reviews

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*