Mój mąż nie czyta…

Mój mąż nie czyta… a mi to nie przeszkadza!

Do tego wpisu zainspirowały mnie dyskusje na grupach czytelniczych, a w szczególności pytania: „Jak zachęcić męża/dziecko/koleżankę do czytania?” lub „Co mam zrobić, żeby XXX zaczął czytać?”. Ja sama czytam wręcz nałogowo i owszem, staram się zarażać czytaniem ale… Nie płaczę, gdy ktoś tego nie robi. To jego wybór!

Terror książkowy?

Odnoszę czasami wrażenie, że zachęcanie do czytania poszło momentami w zbyt drastycznym kierunku i stało się wręcz przymuszaniem, lub piętnowaniem nieczytających. Komentarze: „Ja bym nie wytrzymała z facetem, który nie czyta”, „Jak można gapić się tępo w telewizor, zamiast czytać?” czy „Nie siedź tyle na fejsie, tylko czytaj!” – traktuję jako nachalne i przekraczające wszelkie granice dobrego smaku. A przecież czytelnicy powinni mieć więcej kultury…

Wyścig

Czytanie, patrząc na wpisy internetowe, przestało być przyjemnością a stało się wyścigiem. Ten, kto nie czyta, lub czyta za mało, wypada z gry, jest skazany na ostracyzm. Z każdej strony jesteśmy atakowani hasłem: Czytaj! Czytaj więcej! Lepiej! Szybciej! Mądrzej! Nie dziwię się tym, którzy wypisują się z tego maratonu i wyścigu książkowych szczurów…

Zazdrość

Kolejnym „odstraszaczem” jest rywalizacja czytających i nakręcanie zazdrości. Ktoś ma egzemplarz przedpremierowy? Zazdrość… Ktoś wygrał konkurs książkowy? Zazdrość… Jakiś bloger ma patronat? Zazdrość oczywiście… No i skoro oni mają i wygrywają, nie możesz być gorszy prawda? A jeśli twierdzisz, że nie zazdrościsz, to znaczy, że zazdrościsz jeszcze bardziej ale się do tego nie przyznajesz!

Wstyd

Nie wiem dlaczego, ale osoby czytające z ogromną satysfakcją wywołują, albo próbują wywołać, u nieczytających poczucie wstydu. Bo jeśli nie sięgasz po książkę, to powinieneś się schować i nie odzywać w towarzystwie. Jesteś gorszym gatunkiem człowieka – głupszym, smutniejszym, niepełnowartościowym. Taki wybrakowany towar w luksusowym butiku, którego nawet po przecenie nikt nie kupi.

Rodzina

Największą presję z reguły wywołuje rodzina. Czytająca mama załamuje ręce, gdy jej dziecko woli biegać, zamiast czytać. Zaczytana żona nie umie wybaczyć mężowi, że ten woli grę na konsoli zamiast szelestu kartek. Ale dlaczego? Czy nie możemy mieć różnych pasji, zainteresowań, sposobu spędzania wolnego czasu? Przecież rodzina powinna się wspierać, uzupełniać i wzajemnie podbudowywać. A nie krytykować czy rywalizować!

Mój mąż i moje dzieci

Mój mąż nie czyta. Jesteśmy ze sobą dziesięć lat a on przez ten czas przeczytał chyba około pięciu książek. I wiecie co? Absolutnie mi to nie przeszkadza! On ma swoje pasje, ja swoje i żadne z nas nie zmusza drugiego do współdzielenia się nimi. Wystarczy, że mąż wybuduje mi półki na książki i wysłucha czasem moich opowieści o tym co mnie zbulwersowało czy wciągnęło w czytanej historii. Ja obejrzę z nim mecz żużlowy a od czasu do czasu pójdę na stadion. I żadne z nas nie terroryzuje drugiego…

Mam troje dzieci. Syn ma jedenaście lat i bardzo lubi czytać, ale lubi też oglądać filmy youtuberów i grać na komputerze. Córka, lat osiem, zamiast czytać woli pisać własne historie i bawić się z koleżankami, a najmłodsza kilkumiesięczna na razie książki wolałaby spożywać 😉 Nie robię jednak tragedii z tego powodu, nie załamuję rąk i nie pytam „co zrobić, żeby czytali??”. Bo dla mnie to żaden dramat.

Nie wstydzę się, nie zmuszam, trochę zazdroszczę i wspieram rodzinę.

A wy? Zrobicie sobie mały rachunek sumienia i sprawdzicie, czy czytanie jest Waszą pasją, czy obsesją?

Tagged with: , , , , ,

4 comments

  • Patrycja Hrycak

    Mój chłopak nie czyta i ja go do tego nie zmuszam, a on nie ma problemu z tym, że nie gram w siatkówkę. Każdy ma własne pasje i to jest piękne! Szczerze mówiąc mnie ten wyścig szczurów też trochę już męczy. Zanim usłyszałam o istnieniu bookstagramów i blogosfery, czytałam po 25 książek miesięcznie. Teraz zazwyczaj ten przedział mieści się w 3-5 powieściach i też jest super. Nie gonię z tym. Nie mam ochoty, to nie czytam. Proste? Proste.

    Reply to Patrycja Hrycak
  • Angelika

    Bardzo mądry tekst, czytanie powinno być pasją a nie wyścigiem. Jeśli ktoś nie czyta, to jego wybór, każdy zasługuje na to, by mieć swoją pasję (pod warunkiem, że jakąś ma… bo wiesz, człowiek bez żadnej pasji tak naprawdę jest tylko pustą skorupą 😉 )

    Reply to Angelika
  • Bibliotecznie

    To, że nie pojmuję, jak można nie lubić czytania książek wcale nie oznacza, że będę kogoś do tego nakłaniać czy zmuszać 😉 Nie chce, niech nie czyta. Może jeszcze nie nadszedł jego/jej czas? Albo nie znaleźli odpowiedniej książki 😉

    Reply to Bibliotecznie
  • Marta

    Dziękuje Ci za ten wpis. Mam podobnie – mój partner nie czyta. Znaczy czyta, ale głównie swoją literaturę o piwie. Nie przeszkadza mi to zupełnie – oboje mamy swoje pasje i uwielbiam z nim rozmawiać o książkach, a on ze mną o warzeniu piwa i już. Ale często słyszałam hasła „jak Ty możesz z nim być, skoro on nie czyta….” Byłam tym bardzo przykro zaskoczona. Nie oceniam ludzi w ten sposób. Tak samo nie znajduje u mnie poparcia teza, że czytanie to tylko dotyczy książek papierowych albo tylko ambitnej literatury i jak czytasz ebooki obyczajowe, proste kryminały albo młodzieżówki to żaden z Ciebie czytelnik. Czytanie to przyjemność. Nie każdy musi czytać. Zachęcam do czytania przyjaciół, mamę i innych, ale nie będę nikogo zmuszać, bo to się mija z celem. 😉

    Reply to Marta

Comments & Reviews

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*