260 (74). „Bilet do szczęścia” Beata Majewska

260 (74). „Bilet do szczęścia” Beata Majewska
Wydawnictwo Książnica (Publicat)
288 stron, oprawa miękka
2017
Cykl: Konkurs na żonę, tom 2


„Zakochałaś się w wyobrażeniu, w tym, co zbudowałaś w swojej głowie, nie we mnie. Niczego nie pragnę bardziej niż tego, żebyś pokochała mnie prawdziwego, żebyś mi zaufała i była ze mną, ale gdy tak się nie stanie, będę żył dalej.”

Hugo i Łucja – bohaterowie „Konkursu na żonę” po dramatycznym zakończeniu zaserwowanym nam przez autorkę w pierwszym tomie, dochodzą do słabego porozumienia. By nie denerwować chorej babci dziewczyny udają zgodne małżeństwo. Umowa, którą zawarli, ma tez na celu doprowadzenie do wypełnienia warunków otrzymania spadku przez Hajdukiewicza. Jednak oboje cierpią w tym układzie, chociaż się do tego nie przyznają. Łucja nie potrafi na nowo zaufać mężowi, a Hugo nie chce wywierać na niej presji i wyrzuca sobie głupotę za pomysł z konkursem…

„Wiem, co o mnie myślisz. Według ciebie jestem potworem, bo nie potrafię zapomnieć o tym, co zrobił ten człowiek mojej matce i mnie. Mogę być potworem. Nie przeszkadza mi to […].”

Już od pierwszego tomu, w przeciwieństwie do wielu innych czytelników, moja sympatia pozostawała po stronie Hugo – młodego mężczyzny, który wychowywał się pod opieką matki, zranionej i porzuconej przez letniego podrywacza. Gdy ojciec Hajdukiewicza ponownie, za sprawą Łucji, pojawia się na horyzoncie, on wciąż nie może mu wybaczyć jak skrzywdził jego matkę. Dla mnie Hugo ma wiele racji, a jego twardy charakter jest wynikiem dzieciństwa bez ojca i zahartowania, które pozwoliło mu otoczyć się murem, by nigdy nie cierpieć z powodu zranionych uczuć. Nie chcąc powielać doświadczeń rodzicielki, wpadł w pułapkę własnego wyrachowania i teraz musi walczyć o odzyskanie straconego u Łucji zaufania.

„Wegetujemy. Zamiast żyć, odgrywamy role w spektaklu pod tytułem Małżeństwo na czas określony, jesteśmy jak dwójka schodzących sobie z drogi, ostatnio coraz mniej lubiących się lokatorów.”

Beata Majewska na kartach tej powieści umieściła historię dwojga młodych, zagubionych w realiach dorosłego, odpowiedzialnego życia. Z jednej strony chcą postępować właściwie, z drugiej marzą o realizacji własnych pragnień. Są ludzcy, chociaż momentami narysowani dość prostą, nieskomplikowaną kreską. Muszę bez bicia przyznać, że nie polubiłam za bardzo Łucji Maśnik. Irytowała mnie jej naiwność, zagubienie i łatwość wpadania w tarapaty. Ta dziewczyna była jak szklanka czystej wody – można nią ugasić pragnienie, ale nie ma smaku… W przeciwieństwie do niej, Hugo wzbudzał we mnie dużo więcej emocji, jego nieprzewidywalność dodawała smaku i pikanterii całej opowieści.

„Wsiadłem do twojego życia, jak pasażer na gapę.A ty zamiast dać mi karę za brak biletu, dałaś mi całą siebie…”

„Bilet do szczęścia” to powieść lekka i przyjemna, idealna na letnią lekturę. Akcja toczy się wartko, drobne zwroty akcji przyciągają uwagę a „złote myśli” Maśnikowej zdecydowanie poprawiają humor. Autorka umiejętnie porusza temat różnych odcieni miłości, pokazuje, że to skomplikowane i wymagające ogromnego nakładu pracy zjawisko. Aby związek dobrze funkcjonował, obie strony muszą iść na kompromisy, ale też każdy powinien walczyć o swoje. Szczerość, zaufanie i wybaczenie – to najważniejsze składniki, na których powinno opierać się udane małżeństwo. Czy Hugo i Łucja je odnajdą i odpowiednio wykorzystają? Przekonajcie się sami 😉
Za egzemplarz do recenzji dziękuję

Tagged with: , , , , ,

Comments & Reviews

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*