261 (75). „Orphan X. Człowiek, którego nie ma” Gregg Hurwitz

261 (75). „Orphan X. Człowiek, którego nie ma” Gregg Hurwitz
Wydawnictwo Albatros
447 stron, oprawa miękka
2017
Cykl: Orphan X, tom 1


„Miał jednak Przykazania, a Przykazania były wszystkim.”

Evan Smoak jest niczym dym, który rozwiewa się w powietrzu. Nie ma przeszłości a jego tożsamość to zagadka. Został wytrenowany by zabijać na zlecenie, jednak porzuca wyznaczone misje i realizuje własny plan. Postanawia pomagać tym, którym nikt nie potrafi i nie chce pomóc. Zostaje bezwzględnym mścicielem i karze tych, którzy czuli się bezkarni. Jednak od przeszłości nie da się uciec, zwłaszcza gdy na jego trop wpada ktoś taki sam, jak on…

„Układając palce w kształt grotu włóczni, zadał cios bil jee w oczy Martsa, a ten wydał okrzyk, który nie zabrzmiał ani jak ludzki, ani jak zwierzęcy, lecz jak coś wilgotnego, co zapadło się wgłąb siebie.”

Evan jako dziecko został poddany ostremu szkoleniu. Nauczył się jak ignorować ból, walczyć wręcz, strzelać, a przede wszystkim – jak przetrwać i pozostać niewidzialnym. Rządowy program stworzył z niego żołnierza o imieniu Orphan X. To bohater zbliżony do Jacka Reachera z książek Lee Childa, czy Ethana Hunta z kultowej serii filmów „Mission Impossible” z Tomem Cruisem. To macho o wrażliwym sercu, który ma swój kodeks postępowania i określony system postępowania. Jednak po pewnym czasie na jego pancerzu pojawiają się rysy, a zasady uginają się pod wpływem między innymi plastrów z Muppetami…

„Nie grasz kartami, które masz w ręku. Grasz kartami tego drugiego, z którym rywalizujesz.”

Historia przedstawiona przez Hurwitza to prawdziwa kolejka górska, w której na dodatek co chwilę zmieniają się kierunki a pasażerowie z sąsiednich wagoników mają broń. Świetnie dograne poboczne wątki nie rozpraszają głównej akcji ale podkręcają jej tempo i sprawiają, że coraz więcej trybików wiruje w tej skomplikowanej maszynerii. Autor stworzył ciekawą historię, która z jednej strony wpisuje się w typowy schemat zbuntowanego agenta, a z drugiej intryguje nawarstwiającymi się tajemnicami. To pierwszy tom przygód Evana Smoak’a i ja już wiem, że z ogromna chęcią sięgnę po kolejne.

„Walczyli w różnych stylach i bez żadnego stylu, nazwane i popularne techniki mieszały się z tymi zaczerpniętymi z brutalnej walki ulicznej, w której nie było żadnych reguł. Filipińskie zbicia kontrowały japońskie bloki wykonywane obiema rękami. Zahaczyli o Indonezję, a uderzenia otwartymi dłońmi i boleśnie naruszające stawy i więzadła chwyty oraz trzymania doprowadziły wreszcie do kopnięć.”

 „Orphan X” posiada ogromny atut – genialnie przedstawione opisy scen walki, których plastyczność aż się prosi o ekranizację. Tempo w tej powieści nie zwalnia ani na moment, przez co nie sposób się oderwać. Ja potrzebowałam na lekturę niespełna dwudziestu czterech godzin, z przerwami na sen czy jedzenie 😉 Polubiłam głównego bohatera, czułam jego ból i rozterki. Jego samotność była namacalna tak bardzo, że momentami chciałam wejść pomiędzy strony by go pocieszyć. 
Tę książkę mogę z czystym sumieniem polecić zarówno fanom klasycznej, mocnej sensacji i „męskiej” lektury, jak i kobietom – wielbicielkom twardych facetów 😉 To wciągająca powieść, która zapewni dawkę adrenaliny i emocji!
Za egzemplarz do recenzji dziękuję

Tagged with: , , , , , ,

Comments & Reviews

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*