304 (118). „W szponach szaleństwa” Agnieszka Lingas-Łoniewska

304 (118). „W szponach szaleństwa” Agnieszka Lingas-Łoniewska
Wydawnictwo Novae Res
285 stron, oprawa miękka
2017


„Dlaczego to nie mogło być prostsze? I dlaczego ona sama komplikowała sobie życie?”

Ewa Barska to ambitna młoda komisarz z Wrocławia, która ma za zadanie odnaleźć mordercę dość niezwykle okaleczonej studentki. Sprawa wstrząsa opinią publiczną i może doprowadzić do masowej histerii. Czy trop wiodący na Uniwersytet jest właściwy? Dokąd policjantkę zaprowadzi śledztwo i jak wpłynie na jej życie osobiste? Ta książka to swoisty miks gatunków, ponieważ pod przykrywką kryminału/thrillera skrywa się również wątek namiętnego romansu. Miłość i śmierć są tu nierozerwalnymi elementami a ich wzajemne przeplatanie tworzy dość oryginalną mieszankę.



„Przecież wiedziałem, że to złe i chore, że tego nie jest w stanie pojąć żaden normalny człowiek? Tak. Ale my nie byliśmy normalnymi ludźmi. Byliśmy czymś więcej.”

Śledztwo prowadzi między innymi do tajemniczej sekty, która w przeszłości zasłynęła z okrutnych praktyk a jej członkowie zginęli w niewyjaśnionych okolicznościach. Policjanci motają się między ślepymi tropami i pozwalają się wodzić mordercy za nos. Kluczą i błądzą a spirala szaleństwa dopiero się rozkręca. Co siedzi w chorym umyśle zbrodniarza? Jaki cel mu przyświeca i jakie namiętności nim rządzą? Czy Barska zdoła go odnaleźć i powstrzymać?

„Po prostu dała się porwać tej namiętności, zacisnęła dłonie na jego twarzy, rozchyliła wargi i wpuściła go do środka. I całowali się jak szaleni, stojąc w sercu miasta, w którym ludzie kochali się, rodzili, umierali, kłócili się i godzili, a niektórzy, pogrążeni we własnym szaleństwie, decydowali o tym, kto ma żyć, a kto umrzeć.”

 Muszę przyznać, że ta książka zaskoczyła mnie dość pozytywnie. Obawiałam się przesłodzonej i naiwnej historii, ale na szczęście idylliczna wizja miłości nie była tutaj motywem przewodnim. Wątek romansu przypomina mi nieco perypetie bohaterek książek Tess Gerritsen lub Nory Roberts, w których twarde bohaterki ulegają uczuciom, powodujących zamieszanie w śledztwie. Gdy nie wiadomo, po której stronie barykady tak naprawdę znajduje się kochanek, zwroty akcji zaskakują i powodują czasem niemały szok.

„To tak, jakby ktoś nagle zabronił jej oddychać.[…] Albo po prostu… wyrwał jakąś cząstkę jej samej i poczuła dławiący, obezwładniający, wręcz irracjonalny strach. Że jest zbyt szczęśliwa, że czuje za bardzo, że kocha za mocno, zbyt mocno, za szybko, żeby to mogło się udać.”

 Niektóre wątki w powieści Lingas-Łoniewskiej były dla mnie momentami mało realne a zachowanie bohaterów mocno ciągnęło w stronę seriali i filmów kryminalnych, odbiegając od realizmu. Jednak uznając „W szponach szaleństwa” za literaturę rozrywkową muszę przyznać, że wciągnęła mnie zarówno sprawa morderstw jak i osobistych przeżyć  głównej bohaterki. Czułam napięcie i niecierpliwość, jednak zakończenie nieco zbiło mnie z tropu i pozostawiło niedosyt. Wolałabym chyba, żeby urwało się kilka stron szybciej… Ale to moja subiektywna opinia, która mimo wszystko nie ujmuje zbyt wiele całości. Autorka ma ciekawy styl, prosty język a pomysł na powieść jest tak niebanalny, że polecam ją jako trzymającą w napięciu wieczorną lekturę.


Tagged with: , , ,

Comments & Reviews

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*