303 (117). „Julia zaczyna od nowa” Katarzyna Misiołek

303 (117). „Julia zaczyna od nowa” Katarzyna Misiołek
Wydawnictwo Muza
414 stron, oprawa miękka
2017

„Dopiero kiedy wszedł do środka, przypomniałam sobie, że w umywalce moczą się trzy moje beżowe staniki. Stare, znoszone, zdecydowanie mało seksowne.”

Julia to nieco ponad czterdziestoletnia kobieta, która zatraciła się w pogoni za spełnianiem cudzych potrzeb, odsuwając własne na dalszy plan. Rozwiedziona, poszukująca tej drugiej połówki i wciąż trafiająca na niewłaściwych facetów. Na dodatek bohaterka użera się z nieznośną matką, która wszystko wie lepiej i nieustannie krytykuje Julię i jej córki. Mimo tego, że tematem powieści są niełatwe relacje między różnymi pokoleniami kobiet, książka jest napisana z humorem i ironią. Ciekawe wątki, wyraziste postaci i cięty język sprawiają, że to obyczajówka, którą czyta się niczym wciągającą powieść akcji. Od losów Julii nie sposób się oderwać!

„[…] przypomniałam sobie czytany niedawno artykuł o ludziach w moim wieku, których psycholożka nazwała <<pokoleniem sandwich>>. Mamy wciąż jeszcze potrzebujące naszej opieki dzieci i jednocześnie starzejących się rodziców, jesteśmy wciśnięci między nich niczym ser lub wędlina pomiędzy dwie połówki bułki i staramy się sprostać opiece i nad latoroślami, i nad coraz bardziej zagubionymi życiowo seniorami rodu.”


Kasia Misiołek ponownie pokazuje nam, jak doskonale potrafi analizować psychikę i społeczne zachowania, a potem opisywać je w prosty a jednocześnie piękny sposób. Jej teksty celują w umysły i serca czytelników. i poruszają w nich czułe struny. Bo „Julia zaczyna od nowa” to opowieść o kobiecie z krwi i kości, która przeżywa mniejsze i większe dylematy i boryka się z szarą, chociaż czasem mocno pokręconą codziennością. Przy dwóch dorosłych córkach i ekscentrycznej matce nie brakuje jej emocji, chociaż nie zawsze są to pozytywne i ciepłe uczucia.

„<<Mógłbym się w tobie zakochać>> – powiedział. Uczepiłam się tych słów kurczowo, związałam się z Rafałem emocjonalnie, niemal zawisłam na nim, uzależniłam się od jego obecności.”

 Po rozwodzie z mężem, który odszedł do  młodszej, Julia czuje się nieatrakcyjna i niespełniona. Ale czy receptą na rozstanie musi być kolejny związek? Czy trzeba szukać pasującego puzzla? Autorka pokazuje z jakimi stereotypami walczą współczesne kobiety, które na siłę szukają partnera. Nacisk otoczenia, w tym najbliższych, i społeczna presja by nie być singlem pchają je w ramiona nieodpowiednich mężczyzn i powodują wciąż spadającą samoocenę. No bo jeśli nie utrzymała przy sobie męża i nie może znaleźć nowego, to coś z nią jest nie tak, prawda..?

„Rzadko się dogadywałyśmy, jednak kochałyśmy się miłością znaną tylko matkom i córkom – pogmatwaną, zawiłą, trudną, ale niekłamaną i prawdziwą.”

Matka Julii to dla mnie genialna postać. Z jednej strony komiczna, z drugiej tragiczna. To taka typowa wtrącająca się we wszystko mamuśka, przypominająca teściową z dowcipów, której zachowanie momentami rozbawia do łez. Jednak czasem okazywała się tak bezduszną heterą, że aż zapierało dech. Chęć kontrolowania wszystkiego i wszystkich dominowała u niej nad jakimikolwiek innymi uczuciami. W imię dziwnie pojmowanej miłości chciała urządzać życie córce i wnuczkom według własnego widzimisię. Dla mnie to jednak postać z głębszym tłem psychologicznym, która własne niepowodzenia rekompensuje sobie krytykowaniem innych. Nie umiem jej uznać za jednoznacznie negatywną bohaterkę…

„Kiedy dla kobiety zaczyna się starość? – pomyślałam nagle, przyglądając się swoim szczupłym dłoniom i obutym w śmieszne, różowe pantofle stopom. Po pięćdziesiątce? Sześćdziesiątce? Czterdziestce?”

 No właśnie, kiedy kobieta traci „termin ważności”? Czy jest jakaś odgórna granica? Czy to indywidualna sprawa? Może wszystko zależy od tego, kiedy ona sama czuje się staro. Julia jest właśnie na etapie decydowania o swoich dalszych losach. Czy wciąż będzie spełniać życzenia matki i odpowiadać na każde wezwanie córek? Jaki wpływ na jej przemianę ma tajemniczy młody sąsiad – kompozytor? Katarzyna Misiołek wciąż podtrzymuje napięcie, nie pozwalając swojej bohaterce chodzić prostymi, przewidywalnymi ścieżkami.

„Tak to już wygląda. Politycy udają dobrych wujaszków, pieniądze przekazują tam, gdzie podąża uwaga opinii publicznej, a opuszczone albo jeszcze lepiej chore dzieciaki robią za medialne maskotki.”

Poza wątkiem głównej bohaterki autorka pokazuje wiele kontrowersyjnych, trudnych tematów, na które natyka się Julia jako reporterka lokalnej gazety. Pisze między innymi o prześladowanej przez otoczenie aktorce, która spowodowała wypadek pod wpływem alkoholu, o dzieciach z sierocińca, czy domu samotnej matki. Z jednej strony kobieta stara się zdystansować do poruszanych przez siebie w reportażach wątków, z drugiej każdy z nich porusza ją i odciska na niej swój ślad.

„Już nie był filarem, na którym mogłam się oprzeć w chwilach emocjonalnego załamania. Był pyłkiem na wietrze, bańką mydlaną, ułudą. Był kimś, kto nigdy tak do końca nie należał do mnie […].”

Bardzo podoba mi się styl Kasi, która tym razem nieco przypiłowała swoje ostre pazurki, pokazując łagodniejsze oblicze. Nie ma tutaj takich dramatów jak w poprzednich książkach, jednak nie znaczy to, że książka jest ckliwa i słodka. „Julia zaczyna od nowa” to opowieść o prawdziwym życiu i jego słodko-gorzkich smakach. Rodzinne relacje, damsko-męskie zawiłości, samotność i uczucie porażki, towarzyszące głównej bohaterce to gwarancja niezapomnianych emocji. Ta powieść zmusza do przemyśleń i przewartościowania własnego poglądu na życie.

„A może po prostu nauczyłam się nakładać maski, jakie nosił niemal każdy w moim otoczeniu? Może te rozdawane na prawo i lewo uśmiechy były sposobem na przetrwanie, czymś w rodzaju oręża?”

Historia Julii mogłaby być historią każdej z nas. Czytając zastanawiałam się, czy mnie w przyszłości czekają takie przeżycia? Gdzie zaciera się granica między pomaganiem dzieciom a ich rozpieszczaniem? Co zrobić, by nie pozwolić innym wejść sobie na głowę? Sztuka asertywności i wiary w siebie nie należy do łatwych, czego przykładem są doświadczenia tytułowej bohaterki. Jej życie przypomina chomika  biegającego w kółku w klatce. Niezależnie od tego, jak szybko przebiera nogami, wciąż tkwi w tym samym miejscu. Dopiero silny impuls z zewnątrz uświadamia jej, że tylko ona ma klucz do tej klatki i od niej zależy, czy się z niej uwolni.

„I chyba po raz pierwszy od długich miesięcy poczułam się tak naprawdę wolna, beztroska i szczęśliwa. Zaczynam od nowa, tu i teraz.”

 Najnowsza powieść Katarzyny Misiołek to manifest niezależnej kobiety, która mimo porażek jakie doświadczyła i rzucanych kłód pod nogi decyduje się wziąć sprawy w swoje ręce, pożegnać przeszłość i zacząć od nowa, z czystą kartą do zapisania i ze świadomością, że najważniejszą osobą w jej życiu, jest ona sama. Dla mnie ta książka to kolejna wciągająca, nietuzinkowa lektura, która zabrała mi kilka godzin snu i nie pozwalała się oderwać do ostatniej strony. Polecam ją z całego serca czytelniczkom  w każdym wieku i na każdym etapie życiowym, ale szczególnie kieruję na nią uwagę kobiet dojrzałych, w kwiecie wieku, które sądzą, że przeżyły już wszystko i nic ciekawego je w przyszłości nie czeka. Nie tkwijcie w ślepym zaułku, tylko zmieńcie kierunek i szukajcie własnych ścieżek!
Za egzemplarz do recenzji dziękuję

Tagged with: , , , ,

4 comments

  • Karolajna

    Chyba sięgnę po tę książkę. Może mi się spodobać. 😉

    Reply to Karolajna
  • Sylwia (nieperfekcyjnie.pl)

    Nie wiem, jakim cudem udało mi się jeszcze nie przeczytać żadnej książki tej autorki. Wypadałoby to nadrobić.

    Reply to Sylwia (nieperfekcyjnie.pl)
  • Gandalf

    Ta książka jest z całą pewnością nietuzinkowa i może bardzo motywować, więc przyłączamy się do poleceń! Jest doskonała dla czytelniczek w każdym wieku i warto po nią sięgnąć. Gwarantujemy kilka bardzo przyjemnych wieczorów! 🙂 Świetna recenzja!

    Reply to Gandalf
  • Beti G.

    Kilka godzin temu skończyłam czytać. Świetna, jak zresztą każda książka Pani Kasi 🙂

    Reply to Beti G.

Comments & Reviews

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*