323 (17).”Zawsze jest przebaczenie” Anne B. Ragde

323 (17).”Zawsze jest przebaczenie” Anne B. Ragde
Wydawnictwo Smak Słowa
311 stron, oprawa miękka
2017
Cykl: Saga rodziny Neshov, tom 4



„Poranne rytuały miały być właśnie tym: rytuałami. Wyznaczać bezpieczne ramy.”

Za tę książkę zabierałam się długo. Poprzednie tomy wpłynęły na mnie dość depresyjnie i obawiałam się, że ten również obniży mój nastrój. A jednak zakończenie sagi o rodzinie Neshov natchnęło mnie optymistycznie i pozytywnie zaskoczyło. Akcja rozpoczyna się trzy lata po zakończeniu poprzedniej części. Margido wciąż prowadzi zakład pogrzebowy i usiłuje iść z „duchem czasów”, Erlend i Krumme są dumnymi ojcami,  Torunn mieszka w lesie z Christerem i jego psami a najstarszy z rodu spędza spokojną starość w domu opieki. Czy ta pokiereszowana emocjonalnie rodzina może się ponownie scalić? Gdzie odnajdą swoje miejsce? Czy czeka ich jakaś wspólna przyszłość?


„Wydawało mu się, że mogli zostać rodziną jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, tylko dlatego, że łączyło ich to samo DNA, i zachowywał się, jakby ich drzewo genealogiczne wyrosło w ciągu jednej nocy. Nie pojmował, że z tak kruchą konstrukcją należy obchodzić się ostrożnie, nie majstrować przy niej, zanim nie wyschnie klej.”

Relacje łączące braci i córkę jednego z nich są, delikatnie mówiąc, kruche i dość nietypowe. Trudno tu mówić o ciepłych rodzinnych relacjach. Zbliżyła ich do siebie śmierć Anny – rządzącej rodziną i siejącej postrach matki, która skrywała okrutną tajemnicę. Jednak ujawniona prawda to zbyt mało, by naprawić lata kłamstw i niedomówień. Nici łączące rodzinę Neshov okazują się zbyt delikatne a ich osobowości i oczekiwania są tak odmienne, że wspólna przyszłość zdaje się być na zawsze przekreślona. Czy w takim razie są w stanie odnaleźć swoje szczęście z dala od rodzinnego gospodarstwa?

„Czy możliwe jest tak wielkie szczęście? Czy bycie tak szczęśliwym nie jest po prostu niebezpieczne?Oczywiście, że tak. Za chwilę zdarzy się coś okropnego, a nawet gorszego niż okropne, coś najbardziej przerażającego.”

Najbardziej barwną postacią stworzoną przez autorkę jest zdecydowanie Erlend Neshov. Homoseksualny artysta tworzący podziwiane i nagradzane wystawy największych sklepów w Danii, związany z bogatym redaktorem. Jego obecne życie jest zaprzeczeniem znienawidzonego, biednego dzieciństwa. Teraz opływa w luksusy i wręcz jest uzależniony od zbytków. A jednak wciąż przeżywa dawne lęki i czuje ogromny stres z powodu ojcostwa, na które zdecydowali się z Krumme, a które wywróciło ich poukładany świat do góry nogami. Ragde bardzo plastycznie demonstruje, jak bardzo traumatyczne, niekomfortowe dzieciństwo determinuje dorosłe wybory i jakim piętnem staje się przeszłość. Umiejętność poradzenia sobie z nią i zaprzestanie ciągłej walki z wewnętrznymi demonami nie jest prosta i wymaga ogromnej pracy, a także wsparcia kogoś, kto kocha bez względu na wszystko.

„Ludzie najwyraźniej nie mogli zrozumieć, że śmierć to coś, co czasem po prostu się przytrafia, niekoniecznie z czyjejś winy, że coś tak skomplikowanego jak ludzki organizm może nieoczekiwanie odmówić działania. Życie nigdy nie jest przewidywalne. Bardziej niepojęty wydawał się właściwie fakt, że ciało działa i żyje, niż to, że się psuje i umiera.”

W tomie zamykającym cykl dużo bliżej poznajemy Magrido – tego z braci Neshov, który spełnia się jako przedsiębiorca pogrzebowy. Dlaczego ta praca jest dla niego tak ważna? Czy to ona ukształtowała jego charakter, czy właśnie jego osobowość przyciągnęła go do tego zawodu? Solidność, sumienność, a może pobożność? Która z tych cech jest dla niego najistotniejsza? To właśnie Margido najbardziej ewoluował jako postać na przestrzeni tych czterech tomów. Jego przemiana nie była może gwałtowna, raczej subtelna, krok po kroku. Odważenie się na wybudowanie sauny w mieszkaniu, pomoc Torunn, opieka nad „ojcem” – nowe doświadczenia stały się dla niego milowymi krokami i jednocześnie umocniły go na wybranej drodze jak i otworzyły na nowe możliwości.

„Patrzyła na te wszystkie pogrążone w ciemnościach okna bloków dookoła. Ludzkie życia i niezliczone losy, dobre i złe dni, nadzieja i oczekiwania, kupony lotto i rachunki, narodziny i zgony, wszyscy ci obcy ludzie śpiący pod swoimi kołdrami, konfrontowane z życiem ciała i marzenia, w podróży ku nowemu dniowi.”

Torunn jest postacią, która swoją obecnością wywołała falę ogromnych zmian w życiu braci Neshov. Do śmierci ich matki życie toczyło się utartym torem, nie było możliwości odstępstwa od określonych roli. Anna była despotyczną kobietą, która twardą ręką trzymała wszystkich mężczyzn w rodzinie. Po jej odejściu wszystko się zmieniło, dla niektórych na lepsze, dla innych na gorsze. Nie wszyscy poradzili sobie z presją zmian. Ojciec Torunn poddał się a ona uciekła od odpowiedzialności za rodzinny majątek. Jednak czy życie z dala od rodziny, przy boku mężczyzny, który ją zdradza i niewiele ma z nią wspólnego, jest lepszą opcją? Czy czterdziestoletnia kobieta może znaleźć w sobie dość siły na zmiany?
Muszę z pełnym przekonaniem napisać, że czterotomowa saga o rodzinie Neshov na długo zapadnie w moją pamięć. Nie należy ona do lektur lekkich i łatwych w odbiorze. Momentami wręcz przytłacza i wywołuje depresję. Jednak całość tworzy niesamowicie realistyczną historię o ludziach pogubionych we własnym życiu, o bliskich, którzy nie umieją ze sobą przebywać ani rozmawiać, a także o przebaczaniu. Bo aby pójść naprzód, trzeba najpierw zamknąć za sobą niedokończone rozdziały i zdjąć z barków ciężar przeszłości, której nie da się zmienić.
Anne B. Ragde ostatnim tomem cyklu postawiła kropkę na zakończenie historii. A jednocześnie utworzyła jej prawdziwy początek. Bo dopiero za ostatnią stroną zaczyna się prawdziwe życie bohaterów…
Recenzje pozostałych tomów możecie przeczytać tutaj:
Za egzemplarz do recenzji dziękuję

Tagged with: , , , ,

Comments & Reviews

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*