333 (27). „Szpilki za milion” Izabela Szylko

333 (27). „Szpilki za milion” Izabela Szylko
Wydawnictwo Burda
352 strony, oprawa miękka
2018


„Celowo nazywała postawę życiową Jacka naiwnością, nie głupotą, choć to drugie określenie bardzo ją korciło. Z głupotą można było jakoś walczyć, w końcu wszyscy się uczymy, najczęściej na własnych błędach. Naiwność, zwłaszcza w przypadku Jacka, wydawała się nieuleczalna.”

To miała być „zakręcona komedia kryminalna”, jednak dla mnie zabrakło i komedii, i kryminału… Spodziewałam się lekkiej lecz intrygującej fabuły i ciekawych, zabawnych postaci. Niestety dostałam płaską, przewidywalną historię i sytuacje, które usiłowały być śmieszne,ale im nie wychodziło. „Szpilki za milion” okazały się domowymi kapciami…

Główny bohater, Jacek Sparowski, to dość niefrasobliwy jegomość, którego nie trzymają się ani pieniądze, ani praca, ani partnerki. Potrafi wszystko stracić jednego dnia, co świadczy o jego wielkim pechu oraz wspomnianej wyżej naiwności. Jak na dojrzałego faceta, który ma za sobą i małżeństwo i pracę na emigracji, Jacek jest kompletnie oderwany od rzeczywistości. Typ „wolnego ptaka”, który ma niewiele i nie potrzebuje też wiele do szczęścia. Dziwnym trafem na jego drodze stają same pozytywne postaci, które ułatwiają mu dokonanie zemsty na byłej żonie. Przyjaciel, który ma firmę ochroniarską, ciotka jego żony, która ma akurat wolny pokój i na dodatek spore umiejętności śledcze… Dla mnie ta konstrukcja jest mocno naiwna i zbyt prosta, by miała jakiekolwiek znamiona realizmu…

„A gdyby tak… pokonać ją jej własną bronią? Jakaś gigakompromitacja,o której napiszą wszystkie gazety, i milioner przejrzy na oczy? Pal diabli milionera, ale Lola nareszcie dostanie po dupie.”

Fabuła powieści kręci się wokół tytułowych szpilek, które ze względu na swoją wartość stają się łakomym kąskiem dla kilkorga bohaterów planujących ich zdobycie i wykorzystanie we własnym celu. Celebrytka-naciągaczka, porzucony bez grosza były mąż i pazerny współwłaściciel firmy ochroniarskiej – kto zdobędzie „trofeum” i wykiwa pozostałych? Sam pomysł był ciekawy, niestety autorka kompletnie nie wykorzystała jego potencjału. Czytałam i czekałam, kiedy zacznie się coś dziać, kiedy wydarzy się coś zabawnego. Nie doczekałam się. Przez trzysta pięćdziesiąt stron ani razu się nie zaśmiałam, a nawet nie uśmiechnęłam. Szkoda bardzo, bo polski rynek komedii kryminalnych czeka na coś nowego i świeżego. Niestety tym razem zbyt wiele było minusów w tej książce, by mnie zadowolić,nie mówiąc o zachwycie. Jedyny plus to lekkość i szybkość jej czytania. Niestety równie szybko ją zapomniałam. To nie jest historia, do której fragmentów chciałabym wracać ani na której kontynuację czekałabym z niecierpliwością. Ot czytadełko do ciastka i kawy, które można połknąć w jedno popołudnie.
Za egzemplarz do recenzji dziękuję

Tagged with: , , , , ,

4 comments

Comments & Reviews

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*