361 (52). „Pani Henryka i morderstwo w pensjonacie” Katarzyna Gurnard

361 (52). „Pani Henryka i morderstwo w pensjonacie” Katarzyna Gurnard

Wydawnictwo Lira

330 stron, oprawa miękka

2018

„Wóz odpalił już za piątym razem i z przyjemnym pomrukiem silnika wytoczył się na drogę. Pani Henia mocno dociskała pedał gazu, rozwijając dzięki temu zawrotną prędkość osiemdziesięciu kilometrów na godzinę.”

Idealna komedia kryminalna powinna być przede wszystkim zabawna, a także wciągająca i zagadkowa. Lubię lubić bohaterów 😉 I w tym wypadku to się udało, ponieważ pani Henryka to nietuzinkowa postać. Podążająca za postępem emerytka, która mimo wieku wciąż chce się rozwijać i zdobywać nowe umiejętności, na dodatek odważna i potrafiąca wykorzystywać wizerunek słodkiej „babci”. Dzięki temu zdobywa informacje niedostępne dla innych i dociera tam, gdzie zechce. Z pewnością nie można jej odmówić sprytu, przenikliwości oraz poczucia humoru.

„Z satysfakcją pomyślała o odegranej przez siebie roli, która bezsprzecznie zasługiwała na Srebrnego Niedźwiedzia przyznawanego na festiwalu w Berlinie dla najlepszej aktorki.”

Miejsce akcji, czyli pensjonat, oraz zbrodnia w nim popełniona i śledztwo prowadzone na własną rękę przez emerytkę przywodzą na myśl tradycyjne powieści Christie. Poza tropieniem mordercy pani Henryka opiekuje się niesfornym kociakiem, pije hektolitry kawy i bierze udział w zabawach integracyjnych. Współpensjonariusze oraz pracownicy klimatycznego hoteliku skrywają mniejsze i większe tajemnice, ale ich odkrywanie to dla przedsiębiorczej staruszki bułka z masłem. Muszę przyznać, że przygody Henryki mnie wciągnęły i rozbawiły. Nie można odmówić autorce umiejętności tworzenia gagów i zabawnych sytuacji, a główny kryminalny motyw również jest zaskakujący. I chociaż denatka wzbudzała we mnie ambiwalentne odczucia a jej charakter przyczynił się do stworzenia szerokiego grona podejrzanych, finalne rozwiązanie mnie usatysfakcjonowało, bo nie było nadmiernie przewidywalne.

„Na widok przełożonego wylewnie witającego się z dopiero co spławioną obywatelką policjant zamarł. W chwilowym przypływie świadomości palcem wskazującym prawej ręki cyknął przycisk wyłącznika, gasząc mecz.”

Żebyście nie uznali, że tylko słodzę w recenzji, to do tej beczki miodu muszę dołożyć niewielką łyżeczkę dziegciu. Jak już wspominałam idealna komedia kryminalna powinna, jak nazwa wskazuje, łączyć komedię i kryminał. O ile do warstwy humorystycznej nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń i wielokrotnie śmiałam się podczas lektury, to przy kryminalnej niestety zauważam drobne niedociągnięcia. Praca policji ukazana w „Pani Henryce i morderstwie w pensjonacie” jest ukazana, delikatnie mówiąc, nierealistycznie. Olewanie zacierania śladów, nieumiejętność wskazania narzędzia zbrodni (krew nawet po wytarciu da się odnaleźć), pobłażliwe traktowanie emerytki ukrywającej dowody i świadków… W tej warstwie widzę dużo swobody literackiej i dowolności z jaką został potraktowany temat zbrodni i śledztwa. Nie jest to dla mnie dramatycznym mankamentem, ponieważ nie podchodziłam do tej książki jak do „poważnego” kryminału, skupiłam się bardziej na walorach komediowych. Jednak ponieważ powieści kryminalnych czytuję stosunkowo sporo, te niedociągnięcia nie przeszły niezauważenie.

„Pani Henryka i morderstwo w pensjonacie” to, z tego co mi wiadomo, pierwszy tom cyklu przygód emerytki-detektywa. Bardzo się cieszę, bo polubiłam tę staruszkę o nienagannej fryzurze i jej przenikliwy umysł oraz zdolności aktorskie. Jestem ciekawa gdzie powiezie ją kolejnym razem auto-gruchocik i czy z kolejnej podróży powróci z nowym zwierzakiem. No i jakiego zbrodniarza wytropi oczywiście 😉

Za egzemplarz do recenzji dziękuję autorce oraz

 

Tagged with: , , , , , , ,

Comments & Reviews

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*