386 (77). „Diabelski młyn” Daria Orlicz – PATRONAT, PRZEDPREMIEROWO!

386 (77). „Diabelski młyn” Daria Orlicz

Wydawnictwo Harper Collins

320 stron, oprawa miękka

2018

„A później nazwał ją swoją piękną dziewczynką i obiecał, że zawsze będzie dla niego najważniejsza na świecie. Uwierzyła. Czemu miałaby mu nie uwierzyć? Miała w końcu tylko jedenaście lat i nikogo innego, komu mogłaby zaufać.”

Od pewnego czasu czytając kryminały i thrillery czułam zawód. A to z powodu zbyt długo rozwijającej się akcji, a to zbyt przewidywalnego zakończenia… Zawsze po lekturze odczuwałam pewien niedosyt. Tym razem mój apetyt został zaspokojony i to z nawiązką. Nigdy jeszcze nie miałam w rękach tak dobrze skonstruowanej historii, w której splata się ze sobą tyle wątków na wysokim poziomie napięcia. Daria Orlicz to nazwisko, które wielbiciele powieści z dreszczykiem powinni sumiennie zanotować w swoich kajecikach!

„Szron srebrzący długie ciemne włosy, porcelanowa bladość policzków i krągły, ciążowy brzuszek. Kiedy zamarzła – samotna, błąkająca się nocą po nadmorskich lasach, była w dziewiątym miesiącu ciąży…”

Autorka swoją opowieść zaczyna z wysokiego „C” a potem wspina się jeszcze wyżej. To, co zachwyciło mnie najbardziej to fakt, że w „Diabelskim młynie” nie ma jednego, czy dwóch bohaterów pierwszoplanowych. Postaci jest wiele, a każda z nich to istotny fragment skomplikowanej układanki. Różnorodność osobowości, ich realizm, sprawiają, że przedstawiona historia poraża swoim prawdopodobieństwem. Bohaterowie wykreowani przez Darię Orlicz są niedoskonali, nie wzbudzają sympatii i wikłają się w skomplikowane sytuacje niejako na własne życzenie.

” […] nie mógł się pozbyć wrażenia, że całe to cholerne, pochrzanione życie przypomina diabelski młyn właśnie – w jednej chwili jesteś na szczycie, w drugiej lecisz w dół na łeb na szyję… Ot, ślepy traf, czysty przypadek, zła karma, jak czasem żartobliwie mawiał jego dobry kumpel. „

Z początku rozproszone wątki z każdą stroną zaczynają się łączyć i zazębiać niczym złożona maszyneria karuzeli. Nowi „pasażerowie” wsiadają na diabelski młyn nie wiedząc, że ta przejażdżka na zawsze odmieni ich życie. Niektórzy już nie zdołają wysiąść… Śmiertelnie niebezpieczna gra toczy się tuż obok codziennych, malutkich spraw a wyłowienie wśród morza zagadek tych właściwych wskazówek może nie być tak proste.

„Mijające go starsze kobiety posłały mu uśmiechy. Odwzajemnił je i lekko skinął głową. Obie miały brzydkie, obwisłe piersi, opony na brzuchach i siwe odrosty. Większość jego kumpli pewnie poczułaby obrzydzenie na taki widok, ale on był przyzwyczajony. W pewnym sensie nawet mu się to podobało. Czasami, gdy przyglądał się nagim, roześmianym staruszkom, które z taką gracją obnosiły po plaży własne niedoskonałości, dochodził do wniosku, że takie miejsca jak to pomagają zaakceptować nieubłagany upływ czasu. „

Daria Orlicz umiejętnie posplatała wiele z pozoru niespójnych wątków i stworzyła niebanalny i pociągający swoją świeżością kryminał. Autorka nie bała się poruszenia wielu tematów tabu: począwszy od pedofilii, przez zdrady, nieletnie matki, alkoholizm czy szczególnie okrutne morderstwa. To niesamowite, z jaką precyzją i kunsztem wykreowała skomplikowane psychologicznie postaci. Ukazała jaki wpływ na psychikę mają różnego rodzaju traumy, środowisko w jakim się wychowało oraz status społeczny.

„I nagle zdała sobie sprawę, że być może Paweł od dawna jej nie kochał. Że ich małżeństwo to tylko świetnie odgrywany mieszczański teatrzyk, w którym role dostali dwadzieścia lat wcześniej i wciąż z nich nie wyszli. Dom, dziecko, kredyt, pies, wspólni znajomi… Jest nam ze sobą całkiem wygodnie, po co więc mielibyśmy to zmieniać? – zastanawiała się Karolina, sącząc przyjemnie schłodzoną wódkę, do której Mateusz dolał skromną porcję coli. „

Zdawałoby się, że każda powieść kryminalna powinna mieć swojego pozytywnego bohatera – jakiegoś dobrego glinę, oddaną matkę, czy sympatyczną i naiwną nastolatkę. A jednak Darii Orlicz udało się wykreować historię, w której nikt nie jest idealny, nie ma czerni i bieli.jest za to mnóstwo szarości, która pochłania bohaterów i oblepia ich błędnymi decyzjami, z których nie da się już wycofać. Opowieść, którą autorka stworzyła przypomina czytelnikowi, że trzeba ponieść konsekwencje każdego wyboru i nie ma czegoś takiego jak zapomnienie. Przeszłość zostawia piętno, które odciska się nie tylko na danej osobie, ale także na jej bliskich.

„Była już chyba na tyle dużą dziewczynką, żeby wiedzieć, jakie marne frazesy wciska się kobietom, zanim się je przeleci.”

W „Diabelskim młynie” w świetnie zbilansowanych proporcjach otrzymujemy zagadki kryminalne, tło obyczajowe, tematy tabu, sceny pełne przemocy oraz doskonale wykreowane pod względem psychologicznym i fizycznym postaci. Dawno nie czytałam książki, od której tak trudno byłoby mi się oderwać. A przy tej zarwałam noc… Cały czas zastanawiałam się, jak zakończy się cała sytuacja i muszę przyznać, że czuję się zaskoczona. Jakbym wsiadła w autobus, który wywiózł mnie w nieznanym kierunku, po drodze wielokrotnie zmieniając trasę.

” O takich historiach słyszało się co prawda niemal na co dzień – media podawały coraz bardziej drastyczne szczegóły ludzkich dramatów, jakby wszystkie stacje telewizyjne prześcigały się w bezwzględnej walce o żądnego krwi widza.”

Autorka doskonale pokazuje, jak blisko nas czai się zło, jak łatwo mu ulec dając się zwieść pięknym, gładkim słówkom. Za naiwność przychodzi potem płacić wysoką cenę a gorycz porażki na długo pozostaje w ustach. O tym przekonali się bohaterowie „Diabelskiego młyna”, dając się zwabić niczym szczury podążające za melodią flecisty. Mnie najbardziej poraziła naiwność młodziutkich dziewczyn, które tak łatwo stają się ofiarami  powodu buntu wobec rodziców, ufności do nieznajomych i kompletnym braku poczucia zagrożenia. Jakby ktoś wyłączył u nich funkcję myślenia o konsekwencjach…

„„Nikt nigdy nie zrozumie, jak wyjątkowa więź nas łączy. Dlatego nigdy nie możesz nikomu o nas powiedzieć, rozumiesz?”. Powtarzał jej to tyle razy, że mogłaby wyrecytować z pamięci. „

Z czystym sumieniem polecam „Diabelski młyn” Darii Orlicz fanom mocnej, brutalnej i wywołującej dreszcze literatury. To kryminał z wysokiej półki, innowacyjny z powodu rozproszenia wątków i postaci, oraz wciągający zaskakującymi zwrotami akcji. Tutaj wszystko działa jak w lunaparku – bawi i przeraża jednocześnie, zapewnia rozrywkę i sprawia, że trudno zasnąć po lekturze…

Powieść ukazała się w wydawnictwie

 

Koniec rozmowy na czacie

Tagged with: , , , ,

2 comments

Comments & Reviews

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*