414 (9). „Czas przeszły” Lee Child

414 (9). „Czas przeszły” Lee Child

Tł. Jan Kraśko

Wydawnictwo Albatros

447 stron, oprawa miękka

2019

Cykl: Jack Reacher, tom 23

„Lubił iść naprzód. Nie zawsze przed siebie, lecz zawsze naprzód”.

Pewnie już się Wam to znudziło, ale będę monotonnie powtarzać, że Jack Reacher to mój książkowy mąż. Niekoniecznie z twarzą i gabarytami Toma Cruise’a 😉 Ma magnetyczną moc przyciągania kłopotów, chociaż unika ich za wszelką cenę. Reacher to dla mnie przystojniejsza i bardziej męskawersja Chucka Norrisa. Diabelnie inteligentny, silny i potrafiący tę siłę wykorzystać, wyszkolony w walce i nieustępliwy. A przy tym współczujący, uczciwy i pomocny. Tym razem los zaprowadza go na ścieżkę wiodącą w przeszłość — do miasteczka, w którym urodził i wychował się jego ojciec. Przegrzebując archiwa i odwiedzając zapomniane miejsca Reacher wplątuje się w lokalne niesnaski, następuje na odcisk niewłaściwym osobom i sprowadza na siebie większe kłopoty,niż mógł się spodziewać. Jednak tym razem uwagę czytelnika przyciągają wydarzenia rozgrywające się bez udziału głównego bohatera…

„Jak na starym,wyblakłym plakacie reklamującym czarno-biały film sprzed wielu, wielu lat. Dzieło z sentymentalnym scenariuszem. […]Słowem, dramatyczna szmira. Grali jak na scenie”.

„Czas przeszły” toczy się dwutorowo, jakby w dwóch niezależnych wątkach, które dopiero po pewnym czasie zaczynają się do siebie zbliżać. Poza tytułową przeszłością, w której grzebie Reacher w poszukiwaniu korzeni pojawia się też motyw bardziej mroczny, który nasunął mi na myśl cykl horrorów o wspólnym tytule „Hostel”. Do umiejscowionego na kompletnym odludziu motelu trafia para podróżnych. Zostają przyjęci miło przez właściciela, jednak jego  pomoc zmierza w nieoczekiwanym kierunku. Czym tak naprawdę jest zajęty przez młodych Kandyjczyków pokój numer dziesięć? Co zgotował dla nich los i rezydenci motelu? Przyznam, że przez ten wątek książka stała się dużo mroczniejsza i brutalniejsza od poprzednich tomów z cyklu. Nie wiem, czy w ten sposób autor chciał pokazać w jak drapieżnych i bestialskich czasach żyjemy, czy może chciał dodać dreszczyku emocji do w przeważającej większości przewidywalnych perypetii Reachera? Niezależnie od przesłanek muszę przyznać, że lektura „Czasu przeszłego” wywołała u mnie dreszcze na plecach i gorzki smak strachu w ustach.

„Lubię być w ruchu. Ale nie znoszę,kiedy ktoś próbuje mnie przepędzić. Zwłaszcza ktoś,kto chce mnie zrzucić z dachu wieżowca”.

„Czas przeszły” odbiega od poprzednich tomów cyklu. Bohater Lee Childa pokazuje więcej „ludzkiej” twarzy, niż do tej pory. Sam fakt, że zaczyna grzebać w przeszłości ojca i odbywa niejako sentymentalną podróż w czasy jego dzieciństwa, nadkrusza lekko jego nieprzebity do tej pory pancerz opanowania i odcięcia od emocji. Końcówka powieści sprawiła, że otwarłam szeroko oczy ze zdziwienia i szoku. Autor totalnie mnie nią zaskoczył i sprawił, że na długo zapamiętam tę książkę. I z pewnością nieprędko pozwolę ją przeczytać mojemu nastoletniemu synowi, któremu „Nocna runda” ogromnie się podobała. Tym razem mój „filtr rodzicielski” stwierdza, że zawarta w „Czasie przeszłym” przemoc jest zbyt krwista i za mocno działa na wyobraźnię…

Polecam najnowszego Reachera nie tylko fanom cyklu, oraz wielbicielom klasycznej sensacji. Moim zdaniem, ten tom spodoba się także tym, którzy lubują się w mrocznych klimatach i stylistyce horrorów o odludnych motelach 😉

Książka ukazała się nakładem

Tagged with: , , , , , , , ,

Comments & Reviews

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*