447 (42). „Struny pragnień” Monika Chodorowska

447 (42). „Struny pragnień” Monika Chodorowska

Wydawnictwo Lucky

270 stron, oprawa miękka 

2019

W dorosłym życiu nieraz czuła, że tonie. Czasem w morzu łez, czasem w otaczającej nietolerancji, bezradności i samotności. 

Autyzm to temat mało obecny w literaturze, wciąż owiany tajemnicą i sceptycyzmem. Wiele osób wciąż twierdzi, że to fanaberie, „bezstresowe wychowanie” i nieudolność wychowawcza rodziców. Inna opcja, jak już uzna istnienie zaburzeń autystycznych, straszy, że są efektem szczepień, namawiając do ich unikania. To temat głośny społecznie, ale wciąż mało wykorzystywany jako motyw w literaturze. Tym chętniej sięgnęłam po „Struny pragnień”. 

Bohaterami powieści są trzyletni Franek i jego matka. Chłopiec boryka się z nadwrażliwością na dźwięki, smaki i zapachy. Nie potrafi się komunikować, a jego zachowania są wysoce aspołeczne . To wszystko jest objawem zaburzeń, wskazujących na autyzm i warto umieć takie symptomy zauważać i rozpoznawać. Dlatego cieszę się, że autorka tak plastycznie opisuje trudności Franka z codziennymi czynnościami. Myślę, że może to niektórym zwrócić uwagę i zachęcić do głębszego przyjrzenia zachowaniom swoich pociech. Może dzięki temu ktoś zdecyduje się na poddanie badaniom i terapii.

To życie zmusiło ją do grania ról, których nie chciała. Gdzieś głęboko skrywała przeświadczenie, że gdyby nadarzyła  się możliwość powrotu do stanu pierwotnego, chętnie by z tego skorzystała. 

Książka, jak pisałam, ma wiele plusów, jednak były też pewne zgrzyty, przeszkadzające mi w stuprocentowo pozytywnym odbiorze. Klara, która w dzieciństwie doświadczyła histerycznej nadopiekuńczości matki, jest dla mnie kompletnie nierealna w swoim postępowaniu. Nie wyobrażam sobie takiego podporządkowania rozkazom i wymogom trzylatka „dla świętego spokoju”, a jednocześnie odrzucania świadomości o chorobie syna. Dla mnie jej zachowanie zaprzecza samemu sobie, jest histeryczne i przypomina fochy rozpuszczonej nastolatki. Być może jest to celowy zabieg autorki, ale ja, jako matka trójki dzieci, nie potrafiłam zrozumieć postępowania Klary i niestety nie czułam wobec niej współczucia, ani żadnych pozytywnych emocji…

„Struny pragnień” są trochę historią o chorobie, o macierzyństwie, trochę źródłem wiedzy o objawach autyzmu, trochę utopijną bajką, w której terapia leczy dziecko i całą rodzinę. Z jednej strony porusza ważny problem, z drugiej jest nieco drażniąca i chaotyczna. Mimo wszystko uważam, że warto po nią sięgnąć i samodzielnie zderzyć się z wyobrażeniami autorki i własnymi oczekiwaniami. Mnie ciekawi, jak tę powieść odbierają rodzice dzieci dotkniętych autyzmem…

Książka ukazała się nakładem

Tagged with: , , , , , , ,

Comments & Reviews

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*