453 (48).”Kroniki Skrzatów. Marbella” Marbella Atabe

453 (48).”Kroniki Skrzatów. Marbella” Marbella Atabe

Wydawnictwo Novae Res

492 strony, oprawa miękka

2012

Cykl: Kroniki Skrzatów, tom 1

Babcia często prowadziła dyskusje, nawet gdy w pobliżu nie było ani Amelki ani Tulki. Rozmawiała z kwiatami, kursami, kaczkami i oczywiście z krówką.

Skrzaty, czarownice, olbrzymy, smoki – to typowe elementy baśniowe, które pamiętam z dzieciństwa. Uwielbiałam czytać o dzielnych rycerzach, dobrych wróżkach i magii. To prawdziwe pole dla wyobraźni, bez ograniczeń i zawsze z dobrym zakończeniem. A jak jest w przypadku „Kronik Skrzatów”? Z pewnością nie brakuje czarów i magicznych istot oraz przesłania, że dobro zwycięża.

To niesamowite, że mogą być takie piękne, a ktoś, kto jest taki ładny, w żadnym razie nie może być zły. To przecież pewniejsze od pewności. 

Były niestety dwie rzeczy przeszkadzające mi w przyjemnym czytaniu. Pierwsza jest bardzo prozaiczna – ciężki papier… Z jednej strony z pewnością jest trwalszy i ładniejszy, jednak komfort czytania takiej „cegiełki” zdecydowanie spadał i moja dziewięcioletnia córka czuła się tym ciężarem zniechęcona.

Gdy Teoś powoływał się na Strachliwca, to było wiadomo, że to jak przysięga. 

Drugim „utrudniaczem” była mnogość wątków i postaci, zdecydowanie nie do ogarnięcia dla najmłodszych czytelników. Pod koniec książki widziałam już zależności między bohaterami i ich fragmentami historii, ale początkowo przeskoki między nimi wytrącały mnie z rytmu.

 

Jednakże opowieść o małej dziewczynce, mieszkającej z babcią w Dolinie Stokrotek, o chłopcu-olbrzymie, który na urodziny dostaje wymarzony prezent i o sześciorękim Gutku, który sprząta zaczarowany zamek czarownicy Marbelli, to piękna bajka dla starszych dzieci i dla dorosłych chcących powrócić do magicznych krain dzieciństwa. To historia o przyjaźni, o dobrych uczynkach, kochających rodzicach i przyjaznych stworzeniach. W „Kronice skrzatów” widać ogromną sympatię autorki do psów, które przedstawia jako łobuzerskie, psotne i bardzo uczuciowe. Babcia Amelki traktuje te psie wybryki bardzo pobłażliwie i wszystko wybacza, nawet niszczenie ulubionego misia dziewczynki. To mi też nieco zgrzytało, a moja córka czuła żal do pieska i babci…

— Co, potarmosiłaś misiaka? Hi, hi, hi, a to ci dopiero. Ty mały spryciarzu. Chodź, chodź, babcia cię obroni.

Dużym atutem powieści są rozbudowane postaci, z których każda wyróżnia się wyglądem i charakterem. Pięknym dodatkiem są ilustracje przybliżające bohaterów – pełne barw i szczegółów. Cała baśń jest bardzo szczegółowa, wręcz drobiazgowa, i z pewnością jest lekturą dobrą na długie jesienne i zimowe wieczory. Taką pasującą do ciepłego koca i kubka kakao…

— Jestem zła. Zła. Nie lubię nikogo. 

„Kroniki Skrzatów. Marbella” to pierwszy tom, więc właściwie wszystkie wątki pozostają otwarte, chociaż kilka splata się we wspólne opowieści. Na zakończenie mamy jednak więcej pytań, niż odpowiedzi a zagadka złej Marbelli pozostaje nierozwiązana…

Tę książkę polecam raczej starszym dzieciom oraz dorosłym czytelnikom, którzy chcieliby wejść do magicznego, dobrego świata miłych i uczynnych skrzatów. „Kroniki Skrzatów” trochę bawią, trochę uczą, ale przede wszystkim przyciągają rozbudowaną i skomplikowaną historią, niczym z opowieści Szeherezady.

Książka ukazała się nakładem

Tagged with: , , , , , , , , , , , ,

Comments & Reviews

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*