462/463(57/58). „Czterdzieści minus” i „Czterdzieści plus” Katarzyna Kostołowska

462/463(57/58). „Czterdzieści minus” i „Czterdzieści plus” Katarzyna Kostołowska

Wydawnictwo Książnica (Publicat)

302 + 286 stron, oprawa miękka

2019

Cykl „Czterdzieści”

Bajkowo biała zima, urocze dziecko, ciepły domek, szczęśliwa rodzina. Tak być miało, jednak nie było.

Bardzo się cieszę, że mogłam „ciurkiem” przeczytać obie „Czterdziestki” i dzięki temu poznać pełną historię przyjaciółek z Wrocławia. Bo po pierwszej czułam lekki niedosyt… Karolina, Asia, Magda i Anita to kobiety w pięknym wieku „prawie czterdziestki”. Każda ma inny charakter, inny styl bycia, inne plany na przyszłość i teraźniejszość. A jednak łączy przyjaźń, która pomaga im się pozbierać w dramatycznych momentach. A takich wcale nie brakuje… 

Nie widziała w tym nic zdrożnego, bo przecież po przyjaciołach poznaje się człowieka, a Karolowe przyjaciółki świadczyły bardzo na jej korzyść.

„Czterdzieści minus” zaczęło się tak bajkowo, że się przestraszyłam. Czekoladziarnia? O jeżu kolczasty, czy to kolejna książka o kawiarence, w której kwitnie miłość i pachnie cynamon?? Na szczęście po chwili okazało się, że absolutnie nie jest tu słodko, bo każda z bohaterek ma jakieś większe lub mniejsze problemy. Mąż homoseksualista, zdrada, lęk o trwałość związku z młodszym o dziesięć lat facetem, gorączkowe poszukiwanie drugiej połówki. Kłopoty serowe, spięcia rodzinne, tarapaty zawodowe, ale też wzloty i dobre chwile – to elementy układanki stworzonej przez autorkę.

Nieco rozczarowało mnie zbyt pozytywne zakończenie (tak, jestem dziwna) dlatego cieszę się, że w kolejnym tomie Katarzyna Kostołowska wytarmosiła swoje bohaterki i pokazała, że po happy endzie w książce przychodzi proza życia i mowę problemy.

Wmówiła sobie, że zmiana otoczenia zrobi jej wyłącznie dobrze, że pozwoli zapomnieć, że otworzy nowe perspektywy, których się uczepi i które wyciągną ją na powierzchnię życia.

„Czterdzieści minus” i „Czterdzieści plus” przypominają mi trochę cykl „Kobiety (nie)idealne”. Tutaj również grupa przyjaciółek zapija smutki winem 😉 Pozytywem jest różnorodność tematów i poruszonych wątków, oraz nieperfekcyjność bohaterek. Tak jak prawdziwe kobiety, jak ja, jak moje znajome, popełniają błędy, strzelają fochy, bywają leniwe, złośliwe i nie potrafią uporać się ze swoimi słabościami. Ale mają siebie nawzajem. Każda z postaci jest inna, wyjątkowa i to jest super. Katarzyna Kostołowska pokazuje, że prawdziwa kobieca przyjaźń nie molega na potakiwaniu i spijaniu sobie z dzióbków ale na wsparciu w potrzebie i wybaczaniu wad.

Drażniły ją przyjaciółki, ich dzieci, o dzieciach rozmowy, nawet bezdzietna Karola drażniła, bo przynajmniej miała psa, który zachowywał się jak dziecko.

Ta dylogia spodoba się kobietom w wieku trzydzieści i czterdzieści plus, bo porusza ich problemy i rozterki. Ciało tracące jędrność, zawirowania w związkach, poszukiwanie swojej ścieżki i druga, dojrzalsza młodość – to tematy bliskie także mi. Autorka pokazuje, że nie ma złego wieku na dokonywane zmian w życiu, na szaleństwo, na macierzyństwo.

Oprócz przedstawionych plusów, muszę też napomknąć o minusach. To delikatne wady, ale mnie na przykład irytował chaos czasowy. Zabrakło mi podziału na rozdziały i określenia ram czasowych. Bywało, że kolejne akapity dzieliła godzina albo kilka tygodni. Rozpraszało mnie to i lekko wytrącało z rytmu.

Drugą „wadą”, bardzo ale to bardzo subiektywną jest to, o czym wspomniałam w kontekście pierwszego tomu. Zbyt słodkie i optymistyczne zakończenie. W drugim tomie też jest happy end, chociaż nie tak oczywisty. Ja jestem pod tym względem bardzo dziwna, ale lubię historie dramatyczne i trudne. A zbytnia słodycz przyprawia mnie o ból zębów. Dlatego doceniam krople goryczy w drugim tomie, który bardziej trafił w mój gust.

Książki ukazały się nakładem

Tagged with: , , , , , , , , , , ,

Comments & Reviews

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*