Przeczytanki Dzieciom #2 „Ariol. Wszyscy jesteśmy osiołkami” Emmanuel Guibert, Marc Boutavant

„Ariol. Wszyscy jesteśmy osiołkami” Emmanuel Guibert, Marc Boutavant
Wydawnictwo Adamada
124 strony
2016
Cykl: Ariol, tom 1



W czasach mojego dzieciństwa królowały komiksy z Tytusem a potem wkroczył disneyowski Kaczor Donald. Wielokrotnie wertowane obrazkowe historie, znane praktycznie na pamięć, wciąż bawiły. Jeśli szukacie czegoś na miarę współczesnego Papcia Chmiela, to z radością podsuwam Wam propozycję od Wydawnictwa Adamada – „Ariola”.

Tytułowy bohater jest… osłem. W sensie gatunku, nie rozgarnięcia. To typowy uczeń, który pasjonuje się superbohaterami, zabawą i unikaniem nauki. Ma najlepszego przyjaciela, który średnio przejmuje się higieną oraz obiekt westchnień – Petulę. No i oczywiście mnóstwo niesamowitych perypetii!

Życiowe problemy Ariola i jego kolegów zdecydowanie przypadną do gustu młodym czytelnikom i nie zgorszą ich rodziców. Można powiedzieć, że bohater komiksu to bardzo typowy chłopiec, a jego perypetie są bliskie niejednemu z nas. Śmieszą, ale niosą też kilka sympatycznych przesłanek nadmiernie nie moralizując. To z pewnością lekka i przyjemna rozrywka dla dzieci w wieku 7-10 lat, przede wszystkim dla fanów komiksu, ale nie tylko.
Jako mama wyłapałam kilka „smaczków”, które nieźle mnie rozbawiły i nawet jeśli umkną dzieciakom to im specjalnie nie zaszkodzi, a jeśli wyczują sarkazm to brawa dla nich. W komiksie „Ariol. Wszyscy jesteśmy osiołkami” nie znajdziecie brutalnych scen ani infantylnych postaci. Mi bohaterowie przypominali faktycznie uwielbiany przeze mnie cykl „Tytus, Romek i Atomek”. Podobieństwem jest zbliżony wiek bohaterów, ich zabawne przygody i wielka szczerość wyrażanych opinii. Jeśli Wasze dzieci chcą miło spędzić parę chwil podrzućcie im „Ariola”. Z pewnością ta lekka i zabawna pozycja poprawi humory, gdy nie można wyjść na dwór z powodu pogody albo gdy ulubiona gra się zacięła 😉
Sporym atutem są ciekawe i dość proste ilustracje, bez nadmiaru rozpraszających uwagę elementów. Te historie nie są „przerysowane” i forma nie zagłusza treści a doskonale z nią współgra. Proste opowieści ubrane w proste obrazki przemawiają do wyobraźni młodocianych czytelników lepiej niż przeładowane szczegółami pozycje. U mnie „Ariol” wędruje pomiędzy dziesięcioletnim synem a siedmioletnią córką pozostając w ciągłej eksploatacji. 
Za egzemplarz do recenzji dziękuję

Tagged with: , , , , , ,

Comments & Reviews

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*