Wywiad z Iwoną Banach

Sama pisze o sobie na blogu Zastroniec:

Jestem absolwentką filologii romańskiej i resocjalizacji, autorką ośmiu powieści, w większości komedii kryminalnych. Przetłumaczyłam czternaście powieści z języków włoskiego i francuskiego. Jestem też laureatką kilku konkursów literackich.

Ostatnio ukazała się jej nowa powieść „Pewnej zimy nad morzem”, w której na zlocie internetowych „przyjaciółek” pojawia się trup, i to nie jeden. Komedię polecam i zapraszam do wywiadu z jej autorką. 

1.Czy czuje się Pani bardziej pisarką, tłumaczką czy felietonistką? 

Nie jestem pewna, zawsze chciałam być tłumaczką ( to znaczy tłumaczką ogólnie, ale literatury najbardziej, bo śrubki, złączki i wały korbowe zupełnie mnie nie interesują, choć oczywiście jak trzeba to i tym mogę się zająć). Tłumaczenie literatury, to było coś, co zachwycało mnie najbardziej i właśnie to wymusiło u mnie pisanie książek, bo tłumacz musi umieć pisać, a przecież trzeba się tego nauczyć (samo nie przyjdzie), potem trzeba to jakoś sprawdzić (czyli wydać jakąś powieść w „normalnym” wydawnictwie – tu akurat to ważne), łatwiej dostać tłumaczenie (a wcale nie jest to proste) jak ma się jakiś dorobek…

Jakby miała Pani podzielić to procentowo, jak wyglądałyby proporcje?

60% tłumaczka, 30% pisarka , 10 reszta… Felietoniki to tylko taka zabawa, zagospodarowywanie drobnych, niewielkich tekstów, pomysłów, które inaczej po prostu zostałyby wyrzucone z pamięci.

  1. Którą ze swoich książek ceni Pani najbardziej i z jakiego powodu?

Chyba dwie pierwsze, zupełnie już nieznane, „Pokonać strach” i „Chwast”, to były powieści, od których zaczynałam i miałam nadzieję wówczas iść w tamtym kierunku, w kierunku „cięższego” pisania. Ciut bardziej „misyjnego”. Opowiadania o świecie w formie poruszającej, traumatyzującej, bo wydawało mi się, że to ważne i że trzeba.

Ale ciągłe przebywanie w mroku nie jest łatwe, więc zaczęłam budować weselsze światy.

 

3.”Pewnej zimy nad morzem” to komedia kryminalna. Czy zauważyła Pani, że ten gatunek przeżywa teraz swoją drugą młodość? 

Komedia kryminalna to wbrew pozorom bardzo pojemny gatunek. Gdyby dobrze jej się  przyjrzeć to po pierwsze okazałoby się, że wcale nie jest to gatunek ani łatwy ani głupi, bo daje możliwość poruszania problemów, których w inny sposób poruszyć by się nie dało. (z różnych powodów, także politycznych, czy religijnych) Choćby tacy „płaskoziemcy”. Jak ich wsadzić do poważnej książki obyczajowej? Nie nadają się. Albo taki pan Stasio, czy Dziubowa, oni istnieją, wszyscy ich znają, ale do romansu nie pasują, a w komedii kryminalnej są na miejscu, czytelnik się pośmieje, ale też zauważy problem.

 

  1. Najnowsza książka jest satyrą na współczesne „internetowe” pokolenie, w którym liczą się lajki i hejty. Czy doświadcza Pani tego osobiście?

O tak,  każdy gdzieś z hejtem się spotkał, zresztą hejt hejtowi nierówny,  najgorsze są hejterskie pomówienia, fale plot, przed którymi człowiek nie może się bronić, skonstruowane tak, żeby zepsuć komuś opinię, nie dając mu szans na reakcję, ale „od tego podobno się nie umiera”, choć niestety to weryfikuje nieco internetowe przyjaźnie, bo wielu ludzi w wierzy w niesprawdzone ploty.

 

  1. Dlaczego umiejscowiła Pani akcję w sennym nadmorskim miasteczku i to w środku zimy?

Jest takie chińskie powiedzenie, że „kiedy mistrz wskazuje księżyc, idiota widzi palec”, to chyba coś w rodzaju źdźbła i belki. Nie lubię schematów i czasami te schematy wytykam, staram się od nich uciekać, ale… w pewnym momencie zauważyłam, że sama sobie tworzę schematy, że się powtarzam, że jak opowieść to wakacje, że jak miasto, to albo Warszawa, albo Zakopane. Postanowiłam jakoś to zmienić i napisać o czymś (dla mnie) zupełnie innym, nowym, nieznanym. Nigdy nie byłam zimą nad morzem.

 

  1. Czy powieść jest wynikiem obserwacji otoczenia? Ma Pani w pobliżu osoby będące pierwowzorami bohaterów „Pewnej zimy nad morzem”?

To taki kondensat z obserwacji. Kwintesencja wielu różnych zdarzeń.  Pierwowzory, w jakimś sensie tak, istnieją, znam je niekiedy osobiście, ale nigdy nie opisałabym  prawdziwej osoby tak „na żywca” dla mnie byłoby to nieeleganckie i mogłoby komuś sprawić przykrość, a tego nie lubię, raczej mieszam cechy, kombinuję pomysły tak, żeby nikt nie był w tekście tym kim jest w życiu, i żeby nie był rozpoznawalny.

 

  1. Co Panią najbardziej drażni w literackim „światku”?

No tak literacki światek. Czy ja wiem? To zbiór indywidualności, każdy lubi coś innego, inaczej widzi swój pomysł na pisanie, promocję i życie. Dopóki nie robi tego kosztem innych to zupełnie mnie to nie rusza.  Nie przepadam jedynie za „wojenkami” i „krucjatami”, udowadnianiem, że to co podoba się jednemu musi podobać się innym, albo że istnieje jakiś jeden „uniwersalny”, jedyny akceptowalny pomysł na literaturę. Zresztą dużo w tym hipokryzji, bo często negatywny stosunek do autora jako osoby przekłada się na stosunek do dzieła i tak naprawdę literatura nie ma tu nic do rzeczy.

 

  1. 8. Czy praca pisarza wpływa na Pani życie osobiste?

Pisanie to JEST moje życie osobiste, innego nie mam. Tak jakoś się poukładało, że po prostu to jedyne okno na świat i rozrywka zarazem. 

 

  1. Czy są gatunki literackie, po które nie sięga Pani jako czytelnik?

Nie lubię romansów i literatury erotycznej, ale nie dlatego, że uważam to za coś gorszego, a dlatego, że tego nie lubię.

 

  1. Co przyciąga Panią do lektury? Nie wiem, tematyka? Uwielbiam reportaże. Okładka? Bardzo kocham fantasy? Blurby mniej, bywają przesadzone , a nawet kłamliwe…

 

Czy kieruje się Pani cudzymi opiniami?  I tak i nie. Jest kilka osób o podobnym podejściu, kika miarodajnych blogów, których recenzje (jak się wielokrotnie okazało) zawsze pasowały do moich wrażeń z lektury, więc im wierzę. Poza tym kuszą mnie zawsze książki, których NEGATYWNE recenzje pojawiają się na blogach okraszone dziesiątkami przyklaskujących komentarzy. Często czytam je choćby po to żeby samej się przekonać co to takiego, czy rozsądna choć negatywna recenzja czy kolejna odsłona jakiejś prywatniej „nienawistki” bo ta powiedziała, że tamta powiedziała, że on napisał…

 

  1. Co sprawia Pani największą trudność w pracy pisarza? Tworzenie bohaterów, dialogów, kreślenie intrygi kryminalnej? A może redakcja lub kontakty z czytelnikami?

Chyba systematyczność. Bohaterowie najczęściej piszą się sami (naprawdę, czasami po kilku pierwszych stronach są zupełnie inni niż chciałam), intrygi staram się nie układać zbyt wcześnie, bo ona czasami wynika z niezaplanowanych działań bohaterów (tych, co mi się zbiesili i teraz robią co im się żywnie podoba), a poza tym wiedząc wszystko chyba bym się nudziła pisząc. Jednak największym moim koszmarem jest Królowa Interpunkcja! Nienawidzę jej z wzajemnością.

 

  1. Jak reaguje Pani na opinie o swoich książkach?

Staram się nie przejmować, ale oczywiście z moim charakterem to jak „grochem o ścianę”, natomiast fizycznie nie wdaję się w przepychanki i takie tam. Coś w stylu, a niech tam! Poboli i przestanie. Niektórzy uważają, że konstruktywne choć negatywne opinie coś dają, to fakt. Zdarza mi się bardzo poważnie podchodzić do niektórych opinii, ale sorry, jak ktoś pisze do mnie na Priv opinię w stylu „Ale durna książka” – to uderzam w płacz, ale to łzy śmiechu.

 

  1. Czy kolejne książki czekają na wydanie?

Tak, podpisałam umowę z nowym wydawnictwem (na 3 powieści) 16 października wyjdzie kolejna moja książka. Mniej sarkastyczna, może bardziej komiczna, ale może komuś się spodoba. 

 

  1. Skąd bierze się u Pani pomysł na książkę?

Pomysły leżą na ulicy, pojawiają się w telewizji, czy na internecie, tylko trzeba je zauważyć. Trzeba mieć specyficzny sposób patrzenia. Na przykład słysząc o dwóch kobietach, które wysadziły swoje mieszkanie widzę z wierzchu tragedię, fakt, ale pod spodem widzę wspaniały materiał na zabawne (i głupie) konflikty pomiędzy sąsiadami, cudne pogróżki, jakieś tajemne zadry i zatargi.

 

Jaki czas mija od etapu pomysłu do jego realizacji?

Jeżeli mam wydawcę to około 3 miesiące, ale jeżeli piszę do szuflady by potem szukać wydawcy (strasznie stresujące, a ja nie lubię się stresować) to ciągnie się to nawet latami – jestem mistrzynią prokrastynacji .

 

  1. Czy bierze Pani udział w imprezach literackich? Czy można Panią gdzieś spotkać?

Niestety taki mam życiowy układ, że nie mogę za bardzo oddalać się z domu. Zresztą imprezy literackie są dla ludzi znanych. Nawet w moim rodzinnym mieście trudno mnie spotkać, choć się nie ukrywam.

Tagged with: , , , , , ,

Comments & Reviews

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*