442 (37). „Pandemia” Robin Cook

442 (37). „Pandemia” Robin Cook

Tł. Maciej Szymański 

Wydawnictwo Rebis

460 stron, oprawa miękka 

2019

To dość tajemnicze zaburzenie. Powoduje problemy z komunikacją i budowaniem więzi emocjonalnych.[…]I nawet tak zwani eksperci nie mają pojęcia, jaką jest przyczyna autyzmu.

Patolog Jack Stapleton jest świetnym fachowcem, ale jego życie osobiste nie należy do usłanych różami. Lata temu stracił całą rodzinę w wypadku, teraz jego malutka córka zaczyna objawiać oznaki autyzmu. Na dodatek żona Jacka jest równocześnie jego szefową, co doprowadza do nieustających spięć. Stapleton ucieka od stresu w pracę, szukając wyzwań i niecodziennych przypadków. Wtedy trafia do niego kobieta, której tajemnicza śmierć może być efektem działania nieznanego wirusa… 

[…] – Organizm popełnia komórkowe harakiri?

– Barwne porównanie, ale trafne.[…]Układ odpornościowy nagle zaczyna produkować cytokiny, które nieodwracalnie uszkadzają płuca. Wirus tylko wprawia to wszystko w ruch, że się tak wyrażę.

Robin Cook to nazwisko, którego nie trzeba przedstawiać nikomu, kto lubi thrillery medyczne. Lekarskie wykształcenie ma odzwierciedlenie w doskonałym realizmie powieści tego autora. Medyczne aspekty są jak zwykle na wysokim poziomie również w „Pandemii”. Tym razem Cook przybliża specyfikę działania wirusów, genetyczne eksperymenty oraz elementy wiedzy o przeszczepach.

Zdecydowanie najmilszą chwilą tego dnia była dla Jacka jazda kolarzówką marki Trek w stronę domu.

Bardzo polubiłam głównego bohatera. Jest pracoholikiem, profesjonalistą, ale też cholerykiem łatwo ulegającym emocjom i ma dość złośliwe poczucie humoru. Nie jest też typem „nudnego profesorka”, wręcz przeciwnie, jest bardzo aktywny fizycznie i po prostu oryginalny. Z pewnością wzbudza emocje, a to wielki atut, gdy w powieściach przewijają się płascy i sztampowi bohaterowie.

Najnowsze metody manipulacji genetycznej, takie jak technika edycji genów CRISPR/CAS9, pozwalały dodawać i usuwać geny niemal wedle uznania – tym sposobem zwykłe zwierzęta hodowlane zmieniały się w żywe transgeniczne bioreaktory produkujące potrzebne leki w mleku, jajach albo krwi.

Żeby nie było, że tylko słodzę i chwalę, to dodam, że jest w tej książce jeden minus. Mianowicie zbyt długo rozwijającą się akcja… Chyba jestem przyzwyczajona do szybszego tempa i wielkiego Bum już na początku powieści. Tu było małe bum, potem powolne turlanie i dopiero pod koniec kumulacja i przyspieszenie akcji. To nierówne tempo może zniechęcić, chociaż „Pandemia” to w istocie intrygująca historia z ciekawymi wątkami w tle.

Potrzebował pracy. Bez niej czuł się nagi i bezdomny.

Jeśli lubicie klasykę thrillera medycznego, to „Pandemia” Wam się spodoba. Opisy sekcji, badań, aspekty medyczne są tu na pierwszym miejscu, dobrze wyeksponowane, chociaż nie przerysowane. Warstwa kryminalna z jednej strony jest ciekawa, z drugiej nieco przewidywalna. Ale nie liczy się samo rozwiązanie zagadki, a dojście do niej, okraszone wieloma fascynującymi elementami. Atutem jest główny bohater oraz tło obyczajowe – wielowarstwowe i skomplikowane. Są tu dramaty z przeszłości, konflikty małżeńskie, uliczna koszykówka oraz temat „na topie”, czyli autyzm. Do tego dochodzą dylematy moralno-medyczne i elementy biznesowe. W tej książce sporo się dzieje…

Książka ukazała się nakładem

 

Tagged with: , , , , , , ,

Comments & Reviews

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*