315 (9). „Gdy morze cichnie” Jorn Lier Horst

315 (9). „Gdy morze cichnie” Jorn Lier Horst
Wydawnictwo Smak Słowa
336 stron,oprawa miękka
2017
Cykl: William Wisting, tom 3


„Mrużąc oczy, Wisting spojrzał na jesienne słońce, które przeglądało się w błyszczących skałach przybrzeżnych. Żółtobrązowe liście dębów szeleściły lekko na wietrze, a kilka mew zawisło nieruchomo na bezchmurnym niebie. Aż trudno  było uwierzyć, że w tej idyllicznej zatoce mogło dojść do przestępstwa.”

Komisarz Wisting jeszcze mnie nie zawiódł. Powtórzę się, ale to najbardziej pozytywny policjant skandynawski, jakiego spotkałam w literaturze kryminalnej. Uczciwy, nieskorumpowany, oddany rodzinie i dążący do wytropienia prawdy i ujęcia sprawcy w każdym prowadzonym śledztwie. Tym razem staje przed zagadką podpalenia, tajemniczego postrzelonego mężczyzny i zwłok wyrzuconych przez morze. W tle przewijają się takie tropy jak przemyt, narkotyki, imigranci. Skomplikowane i wielowątkowe śledztwo utrudnia fakt, że zwierzchnicy Wistinga blokują wiele jego działań.


„Jedyne co miał, to silne przeczucie, że coś tu jest bardzo nie w porządku.”

Lubię styl Horsta – prosty, zwięzły, nie tak ponury jak u innych pisarzy skandynawskich. Seria jego kryminałów we wciągający i przystępny sposób ukazuje metody działania policji. Zespół Wistinga przypomina mi agentów z seriali typu CSI – zgrani, chociaż każdy ma swój indywidualny styl, działają zgodnie pod dowództwem swojego nieco misiowatego komisarza o bardzo bystrym umyśle. Lubię te momenty, gdy w umyśle Wistinga zaskakują pewne trybiki. Wystarczy jedno skojarzenie, mała wskazówka, i poszczególne elementy układanki wskakują na swoje miejsca.

„Przed pożarem w domku letniskowym panowało spore zamieszanie. Cudzoziemcy przychodzili i wychodzili, w dzień i w nocy, a teraz zapadli się pod ziemię. Wszyscy, co do jednego.”

W „Gdy morze cichnie” bohater trafia w środek bardzo pogmatwanej sprawy. Są tu, bardzo aktualne w dzisiejszych czasach, wątki z imigrantami a także trop wiodący komisarza do innych krajów. Kilka, z pozoru niepowiązanych przestępstw i sytuacji, staje się punktami w notesie Wistinga, które krok po kroku zbliżają go do rozwiązania zagadki. 

„Z biegiem lat Wisting wypracował poranny rytuał. Wstawał o 6.35, gdy zadzwonił budzik. Nastawiał ekspres do kawy i szedł do łazienki, żeby się ogolić i wziąć prysznic. Dokładnie o godzinie siódmej zasiadał do pierwszej filiżanki kawy, słuchając wiadomości na P1, po których nadawano Vestfoldsendinga, program informacyjny z ich okręgu.”

Chyba jednym z powodów, dla którego lubię kryminalny cykl Horsta jest fakt, że (nieco w ten sposób zaspojleruję) dobro i prawda zawsze u niego wygrywają. Są tu oczywiście odcienie szarości i pewne nie do końca wyjaśnione sytuacje ale najważniejsze, że w śledztwach prowadzonych przez Wistinga sprawca zawsze zostaje odnaleziony i „ci dobrzy” wygrywają. W natłoku depresyjnych i ponurych powieści, w których brutalność, zakłamanie i wynaturzenie wysuwają się przed jakiekolwiek pozytywne elementy, książki Horsta dają oddech i nadzieję, że jednak policja nie jest całkiem bezradna wobec różnego rodzaju zwyrodnialców i przestępców. 

„Siedział i w zamyśleniu spoglądał przez okno. Mewa śmieszka przysiadła na latarni, skrzecząc niemrawo. Morze ucichło. Po raz pierwszy od dawna było zupełnie gładkie. Przez krótką chwilę wpatrywał się w spokojną taflę. To cisza przed burzą, pomyślał.”

Ogromnie się cieszę, że wydawnictwo Smak Słowa zdecydowało się wydać wszystkie części cyklu o komisarzu Wistingu. Poza „Szumowinami”, które są szóstą częścią, a od których zaczęła się moja przygoda z Horstem, pozostałe tomy czytam już w prawidłowej kolejności. I nie mogę się doczekać kolejnego, bowiem na równi z intrygującymi zagadkami kryminalnymi ciekawią mnie też prywatne losy komisarza i jego rodziny.
Za egzemplarz do recenzji dziękuję

Tagged with: , , , , ,

0 comments

  • Karolajna

    Bardzo chętnie zapoznam się z tym cyklem. 🙂

    Reply to Karolajna

Comments & Reviews

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*