314 (8). „Eukaliptus” Murray Bail

314 (8). „Eukaliptus” Murray Bail
Wydawnictwo Świat Książki
254 strony, oprawa twarda
2007

 

„Eukaliptusy odznaczają się jasną, strzępiastą urodą. Pojedyncze drzewo potrafi zdominować całe australijskie wzgórze.[…] To drzewo, które kształtuje krajobraz.”

Ta niewielka formą książka przytłoczyła mnie swoją treścią. Nie spodziewałam się, że „Eukaliptus” będzie powieścią tak skomplikowaną i wielowymiarową. Przywodzi mi na myśl prozę Murakamiego, czy chociażby ostatnią książkę Joanny Bator „Purezento”. Jest zaskakująca i wymaga ogromnego skupienia w trakcie czytania. To połączenie przypowieści, powieści obyczajowej oraz przewodnika botanicznego. Skomplikowane w formie i treści.

 

 

„Bo czym, ściśle biorąc, jest ojciec dla córki? Jest mężczyzną, ale nie dla niej. Dokądkolwiek ona, tam i on, o krok z tyłu, czasem z boku, za jej często pokracznym cieniem. Nigdy go z siebie nie strząśnie.”

Gdy do małego australijskiego miasteczka przyjeżdża  nowy mieszkaniec, wzbudza sensację. Jednak jeszcze większą powoduje przybycie jego córki. Samotny ojciec opiekujący się dorastającą pociechą stara się ją chronić za wszelką cenę przed światem zewnętrznym. Jednocześnie rozwija swoją pasję i sprowadza na farmę  coraz to nowe gatunki eukaliptusów, sadząc je i pielęgnując. Mnożące się drzewa i krzewy eukaliptusowe tworzą nieprzebrany labirynt i tylko sam ich właściciel potrafi prawidłowo sklasyfikować każde z nich.
 

„Jej uroda była urodą pieguski. Nosiła na sobie takie mnóstwo maleńkich, ciemnobrązowych pieprzyków, że żaden mężczyzna nie mógł przejść obok niej obojętnie. Tych kilka zanadto znamion dziecka pierworodnego na twarzy i szyi przeważały szalę: mężczyźni uważali, że mogą swobodnie błądzić wzrokiem po całym jej ciele i wracać przez blade płaszczyzny do rzeczonych cętek, tak jak kropka sprowadza koniec na zawiłe zdanie.”

Tymczasem córka farmera dorasta, stając się pięknością wręcz legendarną. Jej uroda wzbudza zachwyt mężczyzn z okolicy oraz przyciąga konkurentów z dalekich stron. Żaden nie wydaje się jednak odpowiednim wybrankiem dla Ellen, według jej nadopiekuńczego ojca. Nie potrafi on się rozstać ze swoją jedynaczką i oddać jej obcemu mężczyźnie. Dlatego wpada na genialny, w jego mniemaniu, plan. 

 

„Tego samego dnia decyzja Hollanda stała się wiadoma wszem i wobec. Była dość prosta. Ten, kto poprawnie nazwie wszystkie eukaliptusy rosnące na jego ziemi, otrzyma w nagrodę rękę jego córki.”

 Bohater postanawia ogłosić swoisty „konkurs na męża”. Tylko ten, kto będzie umiał bez pomyłki wymienić nazwy kilkuset gatunków eukaliptusa zasadzonych na farmie, będzie godny, by otrzymać rękę piegowatej Ellen. Na to wyzwanie odpowiadają mężczyźni z okolicznych gospodarstw oraz z odległych krajów. W pewnym momencie to eukaliptusy zyskują więcej uwagi, niż młoda kobieta…

 

„Wyraz eukaliptus pochodzi z greckiego i znaczy <<dobrze okryty>>. Nazwa opisuje pewną szczególną cechę rodzajową. Otóż pąki eukaliptusa, zanim się otworzą, gotowe do zapylenia, są osłonięte specjalną tarczką, swego rodzaju wieczkiem dla ich organów rozrodczych.”

Autor podzielił powieść na rozdziały, których tytuły to łacińskie nazwy różnych gatunków tytułowej rośliny. Niektóre są króciutkie i oscylują bardziej jako wtrącenia w główną treść. Niektóre opowiadają o losach Ellen i jej ojca, inne skupiają się na przedstawieniu historii odkryć oraz przekazaniu szeroko  pojętej wiedzy na temat eukaliptusów. To zdecydowanie mnie zaskoczyło, momentami utrudniając lekturę i wybijając z rytmu. Jednak po pewnym czasie przywykłam do tej specyficznej formy.

„Szli od drzewa do drzewa, on opowiadał wciąż nowe historie, a Ellen pozwalała, by one ją z wolna oplatały i przenikały w jej duszę.”

Pewnego razu na farmę trafia tajemniczy mężczyzna, który w przeciwieństwie do innych, nie wydaje się zainteresowany zdobyciem młodej damy. Ich spotkania na terenie porosłym przez eukaliptusy zdają się przypadkowe, chociaż Ellen coraz bardziej ich oczekuje. Przyczyną są opowieści, którymi niczym pajęczą siecią oplata dziewczynę nieznajomy. Niektóre zabawne, inne smutne, jedne prawdopodobne, inne niewiarygodne – to jak fragmenty snów albo bajek. Historie opowiadane przez przybysza przypominają „Baśnie tysiąca i jednej nocy”, których przesłanie sięga o wiele głębiej niż sama treść.
 

„Ellen nie przepadała za historiami w szarej tonacji, z wstawkami czerni; wolała te w tonacjach zielonych, czerwonych i z mocnymi akcentami błękitu, ułożone w geometryczne, międzyludzkie trójkąty, o powiązaniach tak głębokich i szokujących, że wręcz musiała zapisywać je w dzienniczku.”

Murray Bail w „Eukaliptusie” zawarł opowieść o przeróżnych odcieniach miłości – od zachłannej ojcowskiej, poprzez rozkwitającą młodzieńczą aż po dojrzałą i głęboką. W opowieściach młodzieńca możemy odkryć pełną gamę uczuć: tęsknotę, strach, pożądanie, gniew czy radość. Ta książka z pewnością będzie odbierana na różne sposoby przez różnych czytelników. Każdy znajdzie w niej elementy ze swojego życia i odniesie się do własnych doświadczeń. „Eukaliptus” polecam przede wszystkim czytelnikom dojrzałym i świadomym, których nie zniechęci skomplikowana i niejednoznaczna forma.

 

 



Tagged with: , , , , ,

1 comment

Comments & Reviews