480(8). „Furia wikingów” Daniel Komorowski

480(8).„Furia Wikingów” Daniel Komorowski

Wydawnictwo Replika

474 strony, oprawa miękka

2020

Kiedy nauczysz się panować nad gniewem, dopiero wtedy będziesz zdolny do rzeczy niemożliwych, do rzeczy, o jakich niektórzy mogą tylko pomarzyć.

Wikingowie kojarzą mi się z umięśnionymi brutalami z północy, którzy palili i gwałcili wszystko na swojej drodze. I właściwie „Furia wikingów” nie wyprowadziła mnie z tej wizji, chociaż pokazała też bardziej ludzką i cywilizowaną twarz barbarzyńców. Daniel Komorowski w swojej książce dość swobodnie zainspirował się autentycznymi wydarzeniami i postaciami, ale (jak podkreśla w posłowiach) nie jest to powieść stricte historyczna i wiele elementów zostało zmienionych, by stworzyć opowieść, w której akcja pędzi praktycznie bez wytchnienia. I to mu się udało, bo mimo pokaźnej objętości, nie znajdziecie tutaj nudnych, długich opisów ani zapychaczy fabuły. Za to krwi nie brakuje…

Chrześcijanie nie powinni chodzić po ziemi[…] – Są słabi jak źdźbło trawy. Swoją obecnością tylko drażnią bogów, gardzę nimi.

„Furia Wikingów” jest pierwszą częścią sagi o Ragnarze – królu Danii oraz jego synach. Dokonują krwawych podbojów, wyprawiają się po chwałę i bogactwa a przy okazji obalają władców, tworzą sojusze i biorą udział w wewnętrznych konfliktach. Kontrast między barbarzyńskimi Wikingami a cywilizowanymi chrześcijanami wcale nie jest tak ogromny, jak mogłoby się zdawać. To mieszkańcy dzikiej Północy kierują się częściej honorem i odwagą, chociaż nie stronią też od podstępu i przebiegłych zagrań.

Zawsze przyznajesz jemu rację i go wspierasz. Zawsze to jego uważałeś za lepszego, lecz udowodnię ci, że byłeś w błędzie i że to ja jestem twoim najlepszym synem, nie on. Zrobię to za wszelką cenę.

Moją ulubioną postacią, chociaż to zaskakujące i sama się nie spodziewałam, jest syn Ragnara – Ivar Bezkostny, zwany Demonem Śmierci. Okaleczony przez zazdrosnego brata, na każdym kroku udowadnia, że ułomność nie czyni z niego słabego wojownika. Opisy jego walk poraziły mnie brutalnością. Przed oczami przesuwały się kadry jak z filmu akcji. Z pewnością nie jest to lektura osób o wrażliwych żołądkach i delikatnych zmysłach, ponieważ autor dosyć obrazowo opisuje odcinane kończyny, rozrywane wnętrzności i miażdżone czaszki… Może to trochę psychopatyczne wyznanie, ale fragmenty z pól bitewnych są moimi ulubionymi w tej książce. Z pewnością zaspokajają potrzebę wrażeń.

Nie znają jednak siły wikińskich mieczy i toporów! Nie znają potęgi naszego muru tarcz! Nie znają naszej furii! Niech ją poznają i zginą co do jednego. Walczmy ku chwale Odyna Wszechojca, abyśmy mogli godnie świętować razem z nim przy stole w Valhalli!

Żebyście nie sądzili, że cała moja opinia o „Furii Wikingów” jest taka miła i sympatyczna, to na koniec dodam kilka szczegółów, które zgrzytały mi w trakcie lektury. Pierwszą była zbytnia „grzeczność” niektórych rozmów i zachowań bohaterów, moim zdaniem niezbyt pasująca do Wikingów. Drugą była nieco kulejąca stylistyka i toporność, szczególnie w dialogach i wewnętrznych przemyśleniach bohaterów. Liczę na to, że w kolejnych tomach Komorowski już wyrobi swoje „pióro” i nabierze lekkości. Przyznaję, że pomysł na fabułę mnie zaintrygował i chociaż wyczułam lekkie inspiracje „Grą o tron”, to całość jest naprawdę ciekawie skonstruowana. Nie brakuje wątków kryminalnych, zaskakujących zwrotów akcji, tajemnic z przeszłości oraz elementów romansu. Liczę na rozwiązanie kilku zagadek w kolejnym tomie, który jest już w zapowiedziach oraz na następne emocje podczas krwawych walk Ragnara, Ivara oraz ich sprzymierzeńców i wrogów. Na pewno nie zabraknie rywalizacji, intryg oraz zemsty…

Książka ukazała się nakładem

Tagged with: , , , , , , , , ,

1 comment

  • Grazyna st.

    Nie przepadam za takimi książkami.

    Reply to Grazyna st.

Comments & Reviews

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*