329 (23). „Surogatka” Louise Jensen – PRZEDPREMIEROWO

329 (23). „Surogatka” Louise Jensen
Wydawnictwo Burda
tł. Aga Zano
400 stron, oprawa miękka
2018


„Ktoś mógłby powiedzieć, że połączyły nas sekrety, ale ja nie uważam, żeby rozpoczęcie życia na nowo było czymś złym. Patrzymy w przyszłość, zamiast tkwić w przeszłości.”

Z twórczością Louise Jensen spotkałam się przy okazji jej poprzedniej książki, traktującej o pamięci komórkowej po przeszczepie, czyli „Prezent”. Tym razem motywem przewodnim powieści jest surogacja – nie do końca legalny proceder polegający na zastępczym macierzyństwie i donoszeniu ciąży dla pary, która w inny sposób nie może mieć dzieci. Tą parą są Kat i Nick, którzy do tej pory próbowali innych metod w tym adopcji ale wszystkie spełzły na niczym. Gdy Kat niespodziewanie spotyka dawną przyjaciółkę, która proponuje, że może zostać jej surogatką, wszystko wydaje się iść w dobrym kierunku. Jednak wraz z dawną przyjaciółką do życia Kat wracają dramatyczne wspomnienia i sekrety…


„Poza tym przecież koniec końców i tak jesteśmy tacy sami, prawda? Skóra i kości. Prawda i kłamstwa. Każdy człowiek ma własną historię. Pogrzebane żale. Nadzieję, którą próbujemy utrzymać na wodzy, by przypadkiem nie zacząć myśleć, że możemy stać się kimś, kim nie jesteśmy.”

Początkowo powieść mi się dłużyła i zdawała się przewidywalna. Surogatka, która chce osiągnąć osobistą korzyść na ciąży, małżeństwo okłamujące się wzajemnie – wydaje się to być sztampową formułą. A jednak autorka mnie zaskoczyła i kompletnie wyprowadziła w pole, zakończeniem dosłownie wbijając w fotel i pozostawiając z szeroko otwartymi z niedowierzania ustami. Ta książka opowiada o sekretach i pragnieniach, które kumulują się tworząc gęstą i wywołującą gęsią skórkę atmosferę. Strona po stronie, zdanie po zdaniu poznajemy przeszłość Kat i Nicka. Żadne z nich nie miało szczęśliwego dzieciństwa ale oboje chcą stworzyć cudowny i bezpieczny dom dla swojego maleństwa. Czy takie marzenia da się zrealizować, gdy nie można sobie w pełni zaufać? Czy to tylko mało realne mrzonki?

„Zawsze dostajemy to, na co zasługujemy.”

Wielkim atutem tej powieści są niejasne relacje między postaciami i wieloznaczne fragmenty. Minusem nieco rozwlekły początek. Ta powieść skrywa wiele psychologicznych wątków. Na czoło wysuwa się macierzyńska obsesja głównej bohaterki i jej momentami przerażająca determinacja. Nie potrafiłam sobie wyobrazić trwania w związku opartym na kłamstwach i tajemnicach. Z jednej strony, po traumatycznych wydarzeniach Nick i Kat odnajdują w swych ramionach  spokój i bezpieczeństwo. Ale podstawy tej rodziny są kruche i chybotliwe niczym domek z kart…

„Czasami przeraża mnie myśl, do czego jestem zdolna, żeby mieć własne dziecko. Czasami myślę, że nie cofnęłabym się przed niczym.”

 Książka Jensen to intrygujący thriller, który po zakończeniu faktycznie pozostawił u mnie dreszcze. Kumulacja szokujących niespodzianek jakie autorka zafundowała czytelnikom w końcówce powieści, to zdecydowanie najmocniejsza strona powieści. Dla samego zakończenia warto sięgnąć po tę pozycję, gwarantuję, że spowoduje u was szok i niedowierzanie. Do tego mieszanka psychologicznych wątków – od traumy po wypadku, obsesji na punkcie macierzyństwa, czy wyjścia z przemocowej rodziny. W jednej książce dostajemy całą gamę emocji z przyjaźnią, miłością i paranoicznym lękiem włącznie. Ta powieść gwarantuje kilka godzin wyrwanych z życiorysu, bo chęć poznania zakończenia nie pozwala na wykonywanie innych czynności  dopóki nie odwrócimy ostatniej strony.
Za egzemplarz do recenzji dziękuję

Tagged with: , , ,

12 comments

Comments & Reviews