422(17). „Lista Lucyfera” Krzysztof Bochus

422(17). „Lista Lucyfera” Krzysztof Bochus

Wydawnictwo Skarpa Warszawska

448 stron,oprawa miękka

2019

— Rozumiem, że musisz mnie jakoś nazywać. Zwłaszcza, że nawiążemy, szukam właściwego, precyzyjnego terminu… — głos zamilkł przez chwilę, jakby jego rozmówca znajdował się w jakimś tunelu — bliższą relację. Powiedzmy, że będziesz nazywał mnie Lucyferem.

Adam Berg – dziennikarz, który zdobył sławę odnajdując zrabowane w czasie wojny dzieła sztuki – zostaje wybrany przez psychopatycznego mordercę na pośrednika między nim a opinią publiczną. Szaleniec przekazuje Bergowi wskazówki doswoich kolejnych działań i wciąga go do swojej makabrycznej gry. Dlaczego zabija, jak wybiera ofiary? Czemu z miejsc zbrodni tworzy psychodeliczne dzieła sztuki? Dziennikarz, potomek słynnego detektywa z wcześniejszych powieści Bochusa, podejmuje grę ze zbrodniarzem stawiając na szali własne bezpieczeństwo. „Lista Lucyfera” to kryminał, w którym nic nie jest proste i oczywiste a decyzje podejmowane przez bohaterów prowadzą ich w zaskakujące miejsca.

Młodszy,który przedstawił się jako podinspektor Suchy, pasował do swego nazwiska. Musiał mieć dobrze ponad pięćdziesiąt lat, ale nadal zachował sprężystą sylwetkę rencisty biorącego udział w niedzielnych maratonach.

Do tej pory nie znałam twórczości Krzysztofa Bochusa, ale z chęcią sięgnę po jego kryminały retro, ponieważ styl, jakim się posługuje oraz intryga, jaką nakreśla zdecydowanie należą do wysokiej półki. Dużym atutem jest nieprzewidywalność zdarzeń, nawiązania do historii oraz sztuki oraz krnąbrność postaci, skutkująca momentami oszałamiającymi zwrotami akcji. Adam Berg to z jednej strony nieco typowy maczo, który uważa się za supermądrego i zdolnego do przechytrzenia mordercy, z drugiej to bohater przypominający nieco Indianę Jones’a na tropie skarbów, a jednocześnie to także inteligentny i wrażliwy facet, który chciałby wierzyć w sprawiedliwość.

Za kolejne trzy dni […] do szóstej rano będziesz trupem. Pokroję cię dokładnie według instrukcji mistrza.

Autor wykreował w powieści „Lista Lucyfera” bardzo wyraziste postaci, w szczególności dziennikarza oraz seryjnego mordercy. Jednak oprócz tego stworzył świetne tło historyczno-obyczajowe, nie pozostawiając nic przypadkowi. Wydarzenia zainspirowane autentycznymi elementami, szczególnie z okresu końca drugiej wojny światowej są poparte materiałami źródłowymi, co sprawia, że ta powieść spodoba się także pasjonatom historii z tego okresu. Mam wrażenie, że Krzysztof Bochus bardzo szczegółowo przygotował się do napisania „Listy Lucyfera” sięgając po wiele materiałów źródłowych i nadając zdarzeniom realizmu.

Trójmiasto nocą było brudne i grzeszne, śmierdzące tytoniowym dymem i odorem alkoholu, śliskie od spermy i rzygowin oddawanych w okolicznych bramach. W dzień przypominało architektoniczną landrynkę przygotowaną dla turystów, atramentową nocą wracało do swojej prawdziwej natury: gwałtownej, tajemnej i pełnej kontrastów.

To, co mnie zachwyca najbardziej, to umieszczenie akcji w moim rodzinnym Trójmieście. Wraz z bohaterami odwiedzałam miejsca, które znam i w których bywam. Chodziłam brukowanymi uliczkami Starówki i bywałam w mniej przyjaznych dzielnicach. Autentyczne miejsca, adresy i znane mi lokalizacje sprawiły, że tym chętniej sięgałam po lekturę i tym bardziej nie mogłam się oderwać.

Brutalne zbrodnie, skomplikowane śledztwo i kryjący się wszędzie wrogowie – powieść Bochusa to idealny podkłąd pod scenariusz filmu sensacyjnego. Nawiązania do nazistów oraz obrazów niosących śmiertelne przesłanie nadają „Liście Lucyfera” niesamowitego klimatu. Ja dałam się tej historii porwać, czego absolutnie nie żałuję, bo lubię książki, które zaskakują mnie do samego końca.

Książka ukazała się nakładem

Tagged with: , , , , , , , , , , ,

1 comment

Comments & Reviews

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*